NO ta dziewczeta na co stawiacie????ciaza czy urojenie?

01/06/09 20:03:39

Juz od dluzszego czasu sie zbieram na powazna rozmowe z nim. to juz jakis rok bedzie. raz byla taka sytuacja ze mu powioedzialam ze za trudne sa dla mnie spotkania z nim, ze nadal go kocham i ze tesknie za nim. ale owiedzialam mu to ze zloscia i wogole krzyczalam na niego i bylam nie mila wiec sie obrazil. a po jakich sdwoch dniach napisal sms ze staral sie do mnie nie odzywac ale nie potrafi. no i tak jest zawsze. powiem co mysle on sie obrazi albo stwierdzi ze tak byc nie moze i nic z tego nie wynika. nie rozumiem go. tzn widze ze tez sie mota w tym wszystkim i nie nie potrafi podjac zadnej sensownej decyzji ale to tak jak ja. obiecalam sobie ze z nim pogadac i raz na zawsze zamkne ten rozdzial swojego zycia. tylko nawet nie wm co mu powiedziec. nie weim co chce w ten sposob osiagnac. ja nawet nie weim czy mialabym powiedziec sprobujmy jeszcze raz czy razczej dajmy sobie wreszcie spokoj nic z tegpo nie bedzie. a jesli chodzi o randki przez neta to juz to przerabialm. i chyba mam pecha bo nie trafiam na zadnych sensownych kolesi.

NO ta dziewczeta na co stawiacie????ciaza czy urojenie?

31/05/09 21:57:46

Flippy_flippy on nawet nie jest moim chlopakiem. czasami chcialabym zebysmy byli razem sama nie iwem co mam myslec i co z tym zrobic. strasznie sie pogubilam. tesknie za nim ale wiem ze to nie ma sensu i powinnam o nim zapomniec ale z drugiej strony nie chce zerwac z nim kontaktu. porazka :( [/b]

NO ta dziewczeta na co stawiacie????ciaza czy urojenie?

31/05/09 19:30:37

Skoro moge sobie popisac o moich problemkach to tak wlasnie zrobie. Moze ktorejs z Was uda sie mi przemowic do rozumku. Bylam z R. przez 7 lat. Bywalo roznie jak to w kazdym zwiazku. czasem nawet dosc burzliwie. zazwyczaj klocilismy sie a potem nie odzywalismy, nie spotykalismy az nam przeszlo i znow bylo ok. w koncu stwierdzilam ze mam juz tego dosc i postanowilam odejsc. rozstanie nie trwalo zbyt dlugo. postanowilam dac mu szanse. bylismy jeszcze jakies dwa miesiace potem znow zaczelo sie psuc. tym razem on postanowil odejsc. po jakich dwoch tygodniach wrocil. stwierdzil ze nie chce byc beze mnie i takie tam a po tygodniu znow sie rozstalismy. wtedy stwierdzilam ze juz nigdy nie bedziemy razem. trudno bylo sie pozbierac ale jakos dalam sobie rade. zaczelam jakos funkcjonowac. w sumie to mialam wtedy egzaminy wiec nie moglam sie rozkleic do reszty. po jakims niedlugim czasie zaczal sie do mnie odzywac, chcial zebysmy nie unikali sie na ulicy i zebysmy nie udawali ze sie nie znamy. zgodzilam sie. myslam ze juz nie robi to na mnie wrazenia i juz mnie nie rusza. blad. spotykalismy sie od czasu do czasu i tak sie do tego przyzwyczailam ze trudno mi z tym skonczyc. nie jestesmy razem juz ponad rok. a ja dopiero teraz widze jak mi nadal na nim zalezy. nie wiem co mam robic. nie che zrywac z nim kontaktu ale to co jest teraz prowadzi do nikad. w szczegolnosci ze nasze spotkania ostatnio nie koncza sie inaczej niz seksem. a potem sie zastanawiam czy nie jestem w ciazy? czy nie niszcze zycia sobie i jemu? to jest glupie ale nie potrafie sie z tego wyrwac.

NO ta dziewczeta na co stawiacie????ciaza czy urojenie?

31/05/09 15:17:57

On napewno sie ucieszyl ze nie ma fasolki bo tak jak kiedys wspomnialam to jest dosc skomplikowana historia. On nie jest moim facetem. Mam ochote napisac o tym wszystkim, moze byloby mi latwiej, ale nie chce psuc atmosfery. Taka jest mila!

NO ta dziewczeta na co stawiacie????ciaza czy urojenie?

31/05/09 12:45:11

Test już nie bedzie potrzebny! Wczoraj dostalam @. Tak mnie wszystko bolalo ze nie moglam wytrzymac. a jak sie polozylam na chwilke to zasnelam na jakies 3h. za to jak wstalam to juz bylo lepiej. jeszcze mnie nieco brzuch boli no i leje sie ze mnie jak z hydrantu. dobrze ze jest weekend i nigdzie nie musze wychodzic bo chyba nie dalabym rady.[/i]