Czerwcówki 2008-po stracie, czekające na kolejną szansę...

05/12/07 16:50:57

Hej! jak mija dzionek? ja wynajduje sobie mnóstwo zajęć, żeby tylko nie myśleć... dziś pojechałam sobie "w teren" z pracy, także nie musiałam oglądać co poniektórych pań:) odebrałam wynik badania histop.; nic z niego nie wynika :? a mikołajki jakoś szczególnie mnie nie cieszą, prezentów nie kupiłam. Jutro po pracy mam zamiar, tylko nie mam pojęcia co kupić :?: Pozdrawiam :papa:

Czerwcówki 2008-po stracie, czekające na kolejną szansę...

04/12/07 19:05:57

Witajcie! I pierwszy dzień z głowy. Wiecie, że ja z tego stresu nie mogłam zasnąć? Usnęłam dopiero o 4 nad ranem, a musiałam wstać o 7! W pracy ok, dziewczynom powiedziałam (tylko tym najbliższym), na szczęście nie było jakiegoś użalania nade mną:) zniosłam to dzielnie, mam w nich oparcie:) Okazało się, że moja koleżanka z pracy spodziewa się dzidziusia! Niestety od jutra idzie do szpitala, ma rozwarcie i jakąś infekcję. Najgorsze jest to co usłyszałam: ona była już kiedyś w ciąży - zagrożonej, ale donosiła, dbała o siebie i maleństwo. Niestety urodziłam martwe dzieciątko - lekarze wywołali poród 2 tygodnie po terminie!!! Co za :evil: Nie mogłam dojść do siebie, po tym co usłyszałam. Bardzo jej współczuje :( To tak w skrócie, co u mnie. Jutro odbieram wyniki histop. Pozdrawiam :papa:

Czerwcówki 2008-po stracie, czekające na kolejną szansę...

03/12/07 20:24:04

witaj Agus511 mam taką nadzieję, że przyszły rok będzie lepszy, dla Nas wszystkich!

Czerwcówki 2008-po stracie, czekające na kolejną szansę...

03/12/07 20:19:36

sama już nie wiem :roll: ja ciągle czuje do niego ogromny żal, po tym co zrobił :cry:

Czerwcówki 2008-po stracie, czekające na kolejną szansę...

03/12/07 18:10:28

mamucha_martucha właśnie miałam pytać jak minął pierwszy dzień w pracy, ale chyba nie za bardzo? mnie to jutro czeka, na początek spotkanko w urzędzie, brrrr nie cierpię tego zaraz idę relaksować się do wanny a później muszę troszkę zadbać o siebie, nie chce jutro straszyć :roll: dziś w aucie znalazłam maskotkę bałwana, M musiał ją podrzucić (czyżby go sumienie ruszyło?, co to da...)