WSZYTSKO O KUPKACH

13/11/08 22:20:54

Dziewczyny, proszę o radę. Mam 3 miesięczną córeczkę, karmie piersią i trochę polskim Bebiko, problem taki, ze 3 tyg temu, nagle, dostała ostrej biegunki i zaczeła robić ciemne, oliwkowe kupki (dużo śluzu). Początkowo myslałam, że to przez trochę bigosu, który zjadłam, ale po 2 dniach w kupce pojawiła się krew i już wiedziałam, że przyczyna jest inna. Lekarz pobrał materiał i wysłał do laboratorium - na wynik czekałam kilka dni, ale generalnie to na ang lekarzu krew przez parę dni w kupie wrażenia większego nie zrobiła (bo dziecko wyglądało ok, jadło, śmiała się itd), a ja umierałam z nerwów (ta sytuacja trwała tydzień). Okazało sie, ze mała ma bakterię Campylobacter w kale, nie mam pojęcia jak ją załapała bo o higienę dbamy bardzo. Przepisano jej antybiotyk - Primacine (erythromycin ethyl succinate) i kolor kupki szybko się poprawił. Lek skończyłam jej podawać w pn a dziś zmieniam pieluszkę i co, kupa byla żółta ale zauważyłam trochę śluzu i 3 małe niteczki krwi... jestem załamana. Czekamna następną kupę i boje się co zobaczę, jakim cudem po 5 dniach na antybiotyku znowu krew??? Dodam, że od wczoraj sama jestem na antybiotyku bo mam zapalenie ucha środkowego ale lekarka powiedziała, że tylko śladowe ilości dostają się do mleka matki i można go staosować podczas karmienia piersia. Czy mogę przerwać kurację antybiotykową jak mój stan się polepszy, aby nie mieć nawet tych śladowych ilości leku w mleku, czy lepiej to dokończyć? I jeszcze jedno pyt. czy warto podawać takiemu maluchowi jak mój probiotyki? I jak tak to jakie? Tu raczej nic nie dostanę ale mogę poprosić mamę aby mi przysłała... Piję codziennie danonki i jem jogurty probiotyczne aby wzmocnić organizm, w mleku do dzidziusia chyba też coś idzie, ale lepsze chyba byłyby probiotyki, zwłaszcza przy problemach mojej córeczki?Bardzo proszę o jakieś rady mam, które miałay podobne problemy

***SIERPNIÓWECZKI 2008***

27/08/08 10:35:27

Dziewczyny, proszę poradźcie mi - ja rzadko udzielam sie na tym forum ale czasem tu zaglądam, z racji, że też należę do sierpnióweczek. Moje cudo urodziło się 23.08, poród, ach - długi i ciężki, wycierpiałam się jak nigdy bo skurcze męczyły mnie już od wt a mała urodziła się w sb. Rodziłam w wodzie i każdemu polecam - skurcze naprawdę mniej bolały. Wspomagałam sie gazem i powietrzem - na mnie działało, tylko że rozwarcie postępowało baaardzo powoli, ból nie do opisania przy tym, same wiecie. Ale było, mineło i teraz wiem, że dla tego maleństwa warto było przez to przejsc. Moje pytanie- w nocy moje dziecko męczyła uporczywa czkawka (często miała ją jeszcze w brzuszku - takie rytmiczne pukanie). Dosłownie zanosiła sie płaczem całą noc z przerwami i ciężko było ja uspokoić... serce mi pekało bo nie wiadomo jak jej pomóc. Trochę się uspokajała po karmieniu i noszeniu w pozycji pionowej (przysypiała), ale jak ja kładłam do łóżeczka, szybko się wybudzała - znów ze czkawką i zanosząc się płaczem. Oj, ciezka noc dla nas ale wyobrażam sobie, ze dla dzidzi jeszcze bardziej. Takie maleństwo tak się napłakało, na prawde musiało ją bolec. Czytałam, że czkawka u niemowlaków jest normalna, ale taka powracajaca przez tyle godzin??? Dziś przychodzi położna wiec z nia porozmawiam ale prosze powiedzcie, moze miałyście podobne problemy? Jaka może być przyczyna i jak sobie z tym radzić? Czy mogłam małej zaszkodzić tym, że wypiłam wczoraj maślankę? Może coś było nie tak w moim pokarmie... dzięki za odp, pozdrawiam

porod w Anglii

22/08/08 16:46:04

Dołączył: 06 Lis 2007 Posty: 35 Skąd: Anglia Wysłany: Pią Sie 22, 2008 10:38 am Temat postu: -------------------------------------------------------------------------------- Pojechałam wczoraj do szpiatala o 5 z silnymi bólami - zbadała mnie babka (miła bardzo) i powiedziała, że mam rozwarcie na 2 palce i że poleca jeszcze pojechać do domu, zjeśc coć, wziąść kąpiel i wrócić za parę h. Tak zrobiliśmy. Z powrotem byliśmy na porodówce ok 22 i tu - koszmar jakiś. Ja się wiję z bólu a głupia baba na recepcji każe czekać bo są takie busy - nie tylko mnie, innym rodzącym też i to w tym samym pokoju! Czekam ale na korytarzu, mój M. mnie pociesza i pomaga jak może, w końcu dostajemy pokój ale czekamy prawie 3h!!!!!!! zanim ktoś łaskawie przychodzi mnie zobaczyć. Czyli mogłabym już dawno urodzić i oni generalnie mieliby to gdzieś. Stwierdzają tylko 2 cm rozwarcia i mówią, żeby jechać do domu, bo to bardzo wczesny etap. Ja w płacz, totalnie się rozklejam bo tak mnie bolą te skurcze a tu nic do przodu. I jedziemy, w domu jak w domu - trochę dochodzę do siebie. Dalej mam cholerne skurcze - nieregularne - raz co 5 min raz co 10, ale bolą bardzo + między nimi boli podbrzusze non sto. Spać nie mogę przez nie - dosłownie zasypiam na stojąco taka jestem zmęczona. Tak się boję - czy tak to ma być, kiedy wreszcie urodzę, oby z dzieckiem było ok. Poradźcie mi - co robić??? Mówią mi tu, że przy 1 porodzie pierwsza faza może trwać parę dni... ale czy przy moich bólach to normalne? I czy nie powinny mi dać czegoś na przyspieszenie albo znieczulenie? Ile mam jeszcze czekać i się tak męczyć? _________________ Karola Dziewczyny kopiuję swojego linka z inej str bo nie chce mi sie przepisywać... Wzięłam paracetamol rano i parę godzin potem i trochę się przespałam w końcu. Skurcze zmalały i nie są aż tak silne (powiedziano mi w szpitalu, że do porodu mogę brać paracetamolco 4h-nie więcej niż 8tbl na dobę). Boję się strasznie tego co mie czeka. Po powrocie ze wyszedł do końca czop. Wody dalej nie odeszły. To jak zostałam potraktowana w nocy - wstrząsnęło mną. Może i taka moja uroda, że szybko nie urodzę i będę się męczyć parę dni, ale to nie powód by potraktowano mnie-krzyczącą z bólu, z taką znieczulicą. Do tej pory nie mogłam narzekać na porwadzenie ciąży w UK, wczoraj - serio przeżyłam szok, jaki będzie poród - wszystko przede mną.

SKURCZE PORODOWE A ZWYKLY BOL BRZUCHA?????

22/08/08 10:38:39

Pojechałam wczoraj do szpiatala o 5 z silnymi bólami - zbadała mnie babka (miła bardzo) i powiedziała, że mam rozwarcie na 2 palce i że poleca jeszcze pojechać do domu, zjeśc coć, wziąść kąpiel i wrócić za parę h. Tak zrobiliśmy. Z powrotem byliśmy na porodówce ok 22 i tu - koszmar jakiś. Ja się wiję z bólu a głupia baba na recepcji każe czekać bo są takie busy - nie tylko mnie, innym rodzącym też i to w tym samym pokoju! Czekam ale na korytarzu, mój M. mnie pociesza i pomaga jak może, w końcu dostajemy pokój ale czekamy prawie 3h!!!!!!! zanim ktoś łaskawie przychodzi mnie zobaczyć. Czyli mogłabym już dawno urodzić i oni generalnie mieliby to gdzieś. Pieprzona Anglia...Stwierdzają tylko 2 cm rozwarcia i mówią, żeby jechać do domu, bo to bardzo wczesny etap. Ja w płacz, totalnie się rozklejam bo tak mnie bolą te skurcze a tu nic do przodu. I jedziemy, w domu jak w domu - trochę dochodzę do siebie. Dalej mam cholerne skurcze - nieregularne - raz co 5 min raz co 10, ale bolą bardzo + między nimi boli podbrzusze non sto. Spać nie mogę przez nie - dosłownie zasypiam na stojąco taka jestem zmęczona. Tak się boję - czy tak to ma być, kiedy wreszcie urodzę, oby z dzieckiem było ok. Poradźcie mi - co robić??? Mówią mi tu, że przy 1 porodzie pierwsza faza może trwać parę dni... ale czy przy moich bólach to normalne? I czy nie powinny mi dać czegoś na przyspieszenie albo znieczulenie? Ile mam jeszcze czekać i się tak męczyć?

SKURCZE PORODOWE A ZWYKLY BOL BRZUCHA?????

21/08/08 12:43:31

Ja przeżyłam jakoś noc, choć serio nie wiem jak bo wieczorem myślałam, że do rana urodzę. Skurcze corac silniejsze, dłuższe ale ciągle co ok. 10 min... dzwoniłam 2 razy na porodówkę i się poryczałam z bezilności bo mówią, żeby przyjechać jak skurcze będą co 3-4 min, a teraz wziąść kąpiel + paracetamol (to to jakieś guru w Anglii) i spróbować odpocząć. Ale jak? Jak tak boli, że co parę min ten ból stawia na nogi. Nawet jak to pisze to ciągle przerywam bo skurcze... oj, będzie ciążko, już jest a będzie jeszcze bardziej. Teraz czas miedzy skurczami troche sie skrócił - 7-8 min. Jak będzie 3-4 min to jak wsiądę do auta to juz z niego nie wyjde chyba na porodówce... Nic, poczekamy jeszcze trochę, ale jak sie wkórzę to pojade na ta porodówkę i mnie silą nie wypędzą z tamtąd. Przy okazji, dziewczyny, chce Wam polecić coś czego ciągle używam - TENS. Nie wiem jak z tym w PL, tu to jest bardzo popularne i polecane przez lekarzy i położne i w moim przypadku NA PRAWDĘ POMAGA. Łatwiej zniesć skurcze, tak się cieszę, że chociaz to mam... pozdrawiam wszystkie rodzące i powodzenia, niech skurcze krótko trwaja i malo bolą