Czy to bunt ? Co zrobić?

28/03/11 22:51:15

Tonnia - jeśli Ala chce koniecznie tą samą zabawkę co inne dziecko niezależnie od tego czy zabawka jest jej czy nie to co robicie ? Rozumiem, że tłumaczycie (tak jak piszesz), że tak nie wolno, potem zaczyna się płacz i krzyk aby postawić na swoim i wywalczyć, osiągnąć cel. Co robicie właśnie w przypadku tego krzyku i płaczu ? Zabieracie zabawkę, czy ulegacie i pozwalacie jej bawić sie tą zabawką ? Spotykałam wiele dzieci z podobnym zachowaniem co chyba często się zdarza i starałam się być wyrozumiała, pomagać rodzicom, współpracować bo i moje dziecko różne etapy dzielenia się przechodziło i do świętych nie należy. Jednak przyznam, że również miałam w swoim otoczeniu chłopca z którym i moja córka i ja niechętnie się widywałyśmy. Głównie właśnie dlatego, że za każdym razem jak tylko Maja wzięła jakąkolwiek zabawkę to był płacz aby ją oddała. To jednak nie byłoby aż tak denerwująco gdyby nie to że mama za każdym razem tłumaczyła, że tak nie wolno, były krzyki i histerie, po czym otrzymywał zabawkę a ja szukałam dla Mai innej zabawki (czy szłyśmy np na inną huśtawkę) aby odwrócić jej uwagę. Jak tylko Maja zainteresowała się inną zabawką to sytuacja się powtarzała i tak w kółko więc jedyne na co miałam ochotę to iść do domu. Jak chodzimy do kogoś to zawsze staram sie brać jakieś zabawki na wymianę. Bo tłumaczę, że ktoś może nie chcieć się podzielić swoją ulubioną zabawką i ma do tego prawo tak samo jak ja nie zmuszę jej do podzielenia się swoją ulubioną zabawką. Wymiana w takich przypadkach czasami działa. Maja też miała etap (dość krótki na szczęście) takiego zachowania. Ja jednak robiłam wszystko aby nie dopuścić aby otrzymała to o co urządzała histerie. Jeśli zabranie danej zabawki i tłumaczenia nie skutkowały to w efekcie usuwałyśmy się z "pola zabawy" Kilka razy przyniosłam ją wrzeszczącą do domu z placu zabaw czy od sąsiadki. Jak się opanowała tłumaczyłam dlaczego nie bawi się z dziećmi dalej i że jak nie zrozumie, że trzeba się dzielić, że każde dziecko ma prawo zjechać na ślizgawce, pobujać się, to za każdym razem będę ją zabierała i będzie musiała bawić się sama. Z racji tego, że zawsze baaardzo ją ciągnęło do dzieci to szybko zrozumiała jakie zachowanie bardziej jej się opłaca i zdarzało się, że już w drodze na plac zabaw mówiła, że na ślizgawce musi być kolejka. Nie wiem czy było to słuszne ale na szczęście podziałało bo nie widziałam innego rozwiązania. Ogólnie w domu też stosujemy czasami "karne krzesełko" (niektórzy wysyłają do kąta). Jest to dobre rozwiązanie (najczęściej na bunty domowe), jak tłumaczenie nie pomaga to ma iść się wyciszyć i przemyśleć na krzesełko (czy inne wyznaczone miejsce). Szybko kończy się przeprosinami i poprawą bo ma świadomość, że została ukarana. W sytuacjach ekstremalnych jest to dobra chwila dla niej aby się uspokoiła i dla mnie abym się opanowała przed chęcią krzyczenia. Spokój, stanowczość, konsekwencja... (dużo łatwiejsze w teorii niż w praktyce :( ) Pasia251 ja zauważyłam dokładnie to samo. Nawet teraz jak już Maja nie ma problemów z dzieleniem się a nawet chętnie znosi wszystkie zabawki dzieciom to zauważyłam, że jak daje je z własnej woli to jest super. Jak dziecko podchodzi i wyrywa jej coś z rąk to już jest koniec... Wtedy oczywiście bronię :wink: Tym bardziej, że właśnie cały czas wpajałam, ze jak chce od kogoś zabawkę to należy zapytać a potem oddać i podziękować. Jeśli ktoś nie pyta czy moze się pobawić to traktuje to jako chęć zabrania a nie pożyczenia :roll:

Podstawka dla 3 latka do małego auta

30/12/10 20:33:14

Zawsze myślałam, że podstawki są przeznaczone dla dzieci dużych, w wieku szkolnym. Od 6 do 12 lat mniej więcej (zależy od wzrostu i wagi). I myślę że chodzi tu zarówno o stabilność dziecka jak i o przebieg pasów. 3-Latek to jeszcze bardzo malutki pasażer :roll: Ale może coś się pozmieniało. :roll: Ja zamierzam kupić nowy fotelik teraz bo zaistniała taka potrzeba. Zawsze oglądam crash testy :roll: Wydaje mi się, że sama podstawka nie zapewnia takiego bezpieczeństwa jak fotelik :roll:

próchnica

18/12/10 20:54:50

Gabinet (avi-dental) jest w Olsztynie. Teraz niestety mieszkam pod Warszawą i będę musiała sobie poszukać w tych okolicach gabinetu gdzie leczą ultradźwiękami i ozonem. Gabinet, do którego chodziłam powstał chyba z dofinansowania UE jako projekt innowacyjny w tamtym regionie, ale nie chciałabym skłamać (pamiętam, że mieli wewnątrz takie tabliczki informacyjne) Używają także urządzenia, które mierzy próchnicę. Mogą ocenić jak zaawansowane są zmiany. Ozon jest o tyle dobry w przypadku przednich ząbków, ze wybiela a nie przyciemnia tak jak lapisowanie. Nakładają taki silikonowy kapturek na zęba i chwilkę trzeba poczekać. Słychać tylko "pikanie" i nic nie boli. U małych dzieci rzadko gdzie chcą się podjąć plombowania jedynek, szczególnie jak nie bardzo dziecko daje. Trzeba dokładnie przygotować ząbka, nie wywiercić za głęboko aby nie osłabić no i żeby plomba się nie odkleiła po kilku posiłkach. Mam nadzieje, ze dobrze to wytłumaczyłam :roll: Za jakiś czas chętnie powtórzę ten zabieg na same właśnie jedynki. Pastę można już chyba kupić w aptekach choć nie jestem pewna.

próchnica

18/12/10 18:46:06

Mojej córeczce wyszły jedynki jak skończyła już roczek. O higienę bardzo dbałyśmy zanim jeszcze wyszły ząbki, do picia woda, zero kaszki czy mleka w nocy już od 7 miesiąca. Niestety jedynki zaraz po tym jak wyszły (strasznie ciasno) to zauważyłam, że pomiędzy jest maleńki ubytek. Dwoiłam się i troiłam, różne konsultacje, zero słodyczy. Podawałam zgodnie z zaleceniami fluor w kropelkach. W ciągu pół roku niestety znacznie się zmiany rozprzestrzeniły wiec w wieku 2,5 lat miała już 4 plomby w trzonowcach. Mimo, że bardzo ładnie dawała sobie zaglądać w buzie i malować ząbki fluorem to niestety ale borowania sie bała (bardzo bała sie tego dźwięku). Przy borowaniu (a właściwie ultradźwiękach) niestety musiałam ją trzymać. Jedynki i dwójki ma ozonowane a nie lapisowane. Nie dość, że ząbki zrobiły sie białe, oczyszczone z próchnicy to dodatkowo Pani stomatolog je posmarowała jakimś preparatem utwardzającym. Maja nie zraziła sie do dentysty. Nadal bawi się w dentystą z ciastoliną, W przedszkolu ładnie daje oglądać ząbki na wizytach kontrolnych. Jak na razie (odpukać) nie ma dalszych zastrzeżeń już długi czas. Mam nadzieję, ze udało nam się nad tym zapanować. Teraz pije różne soki i czasami dostaje słodycze ale staramy się zawsze umyć potem ząbki (chyba że nie mamy takiej możliwości) Dostałyśmy również pastę o nazwie Tooth Mousse (można poczytać sobie jak działa), pomaga w remineralizacji szkliwa, można ją połykać, nie ma potrzeby płukania ust. Myłam nią ząbki głównie na noc :roll: ale również czasami w ciągu dnia Ogólnie niestety bardzo nie lubię stwierdzeń że "to wina rodziców". Nie znając sytuacji, ktoś z góry zakłada że nie dba się dziecku o higienę. Może jest sporo właśnie takich przypadków ale ja ogólnie robiłam wszystko co było w mojej mocy a często słyszałam" trzeba było dbać od samego początku" :evil: Od naszej ostatniej Pani stomatolog usłyszałam, żę czasami niezależnie od naszych starań genetyczne uwarunkowania wygrywają. I niestety coś w tym jest bo na 4 mojego rodzeństwa 3 miało ten sam problem (tylko kiedyś nie było ultradźwięków i ozonowania) Szkoda, ze teraz mam tak daleko do tego gabinetu bo się przeprowadziłam :(

PRUSZKÓW-MAMUSIE

18/09/10 08:58:57

Witam wszystkie mamusie i przepraszam, że tak wtrącę ;) Demolka - ja się niedawno dopiero wprowadziłam w Wasze strony, ale postaram się podpowiedzieć. Nie wiem, czy będzie Ci po drodze, bo nie wiem gdzie dokładnie mieszkasz, ale jest bardzo fajne przedszkole nowe. Właściwie na pograniczu Brwinowa, Milanówka i Podkowy. Z Ulicy Królewskiej widać taki pomarańczowy budynek więc dojazd jest bardzo wygodny i nie trzeba nigdzie kręcić. Nazywa się "Kasperek". Moja córeczka tam chodzi i jesteśmy bardzo zadowolone. Z tego co wiem na razie jest mało dzieci, są tam też poniżej 3 lat. Otwarte od 6:45 do 18. Cena 800zł miesięcznie. Może akurat Ci podpasuje :roll: