Grupa Wsparcia ;)

02/04/08 16:09:31

masz rację Karolciu, że dzięki ukochanej osobie jest chyba łatwiej...piszę chyba...bo tak naprawdę przeżywa się to samemu i nawet najbliższa osoba nie zmieni tego. ja się godzę na wszystko i racjonalnie rzecz biorąc, rozumiem naturalną selekcję etc....tylko co z tego jak smutek pozostaje... no nic nie będę wam tu smucić...tyle się u was ciekawych rzeczy dzieje. Wyderko wielkie gratulacje-strasznie się cieszę

Grupa Wsparcia ;)

02/04/08 15:50:37

dzięki za troskę...u mnie, jakby to powiedzieć...fizycznie dobrze, psychicznie nie bardzo...chyba teraz dopada mnie to wszystko.... Ktoś, kto nie przeżył poronienia, nie jest w stanie sobie wyobrazić uczuć jakie przeżywa kobieta po stracie. Bardzo często jej otoczenie jest przekonane, że skoro ciąża zakończyła się tak szybko, to matka nie zdążyła się do dziecka "przyzwyczaić". Chcąc ją pocieszyć niekiedy bliscy dodatkowo ją ranią, odmawiając jej prawa do żałoby ("to jeszcze nie było tak naprawdę dziecko"), trywializując śmierć ("nic takiego się nie stało, to normalne") i bagatelizując przeżycia kobiety (klasyczne "jest pani młoda, będzie pani miała następne"). Po poronieniu ciało zwykle dość szybko dochodzi do siebie. Dużo gorzej jest z duszą. Dla kobiety zawalił się jej świat, dla innych to była tylko "mała ciąża". "Może to lepiej, bo pewnie byłoby chore", "nie przejmuj się", "przestań o tym myśleć" - to najczęstsze i bardzo bolesne słowa jakie się słyszy. Wszystko to potęguje poczucie bezradności, zagubienia, lęku, osamotnienia i niezrozumienia, czasem nawet niechęci do życia. Tymczasem matka musi opłakać swoje marzenia związane z dzieckiem, które właśnie utraciła. Dodatkowo kobieta często ma poczucie winy. Pojawiają się myśli: "Nie potrafiłam dać życia mojemu dziecku, zawiodłam je". Co gorsza kobieta traci zaufanie do własnego ciała, bo stało się coś, na co nie miała żadnego wpływu ani kontroli. A skoro nie można ufać swemu ciału, to znaczy, że nie można ufać sobie. Kobieta czuje się gorsza - bo nagle widzi dookoła brzuszki, dzieci, a ona została tego pozbawiona. Pojawia się gniew, frustracja, zazdrość: "dlaczego mi się nie udało, w czym zawiniłam, za co ta kara?" Uczucie zazdrości wobec innych kobiet w ciąży, a nawet gniewu czy niechęci, zwłaszcza w początkowym okresie po stracie, są jak najbardziej normalne, choć otoczenie zwykle neguje takie zachowania jako "niewłaściwe". Poronienie nie jest karą, jest utratą ciąży na co kobieta nie ma żadnego wpływu. Tylko życzliwość i zrozumienie ze strony najbliższych są w stanie pomóc jej wrócić do życia i rozpocząć starania o następne dziecko. Nie po to by zastąpiło pustkę po tym, które odeszło, lecz by przywróciło jej macierzyństwu sens życia. ...no i tak w skrócie u mnie

Grupa Wsparcia ;)

02/04/08 14:21:14

...Karolcia...a Ty sama przykleiłaś te włosy??? cześć dziewczęta...

Grupa Wsparcia ;)

26/03/08 08:58:15

....poroniłam....

Grupa Wsparcia ;)

15/03/08 17:56:41

Dorcia...ciężka sprawa...to źle, że w ogole kiedykolwiek któreś z was użyło słów o rozwodzie, rozstaniu...zwłaszcza w małżeństwie z tak krótkim stażem. Trzymam kciuki, żeby stało się tak jak dal was ma nbyc najlepiej...cokolwiek to znaczy. Kasica- jak się czujesz? widziałaś juz serduszko?...co ja gadam na pewno widziałaś :))) pzdr yo'll