do uczacych sie w UK lub gdzie indziej :)

30/05/09 14:11:08

witam wszystkich! we wrzesniu zaczynam college .zdalam egzaminy i bardzo sie ciesze. w zwiazku z tym mam takie pytanie, jak was przyjeli inni???? nauczyciele,koledzy z klasy itd. czy mieliscie jakies trudnosci,nieprzyjemnosci, czy ludzie byli wyrozumiali oraz nauczyciele. dodam ze z jezykiem nie mam szczegolnych problemow ale do perfekcji mi daleko jest na poziomie sredniozawansowanych ,ciaglejeszcze robie bledy. boje sie ze mnie wysmieja w klasie jak przyjdzie mi cos przedstawiac albo oddam jakas prace... wiecie jacy sa ludzie potrafia byc okropni. prosze was o jakies rady, jakie sa wasze doswiadczenia?

czy jest jakaś mama mieszkająca w Irlandii lub Wielkiej Bryt

30/04/09 23:41:00

nie chce zakladac nowego tematu wiec zapytam tutaj sluchajcie bardzo chce wrocic do pracy ale jestem zagubiona w organizacji tego wszystkiego. co powinnam zrobic najpierw. znalezc prace,poszukac zlobka,postarac sie o zwrot kosztow za opieke nad dzieckiem,czy jak. wiecie z praca czesto jest tak ze sie zaczyna od zaraz albo od za tydzien. z kolei jaki sens szukac zlobka jak niewiadomo od kiedy dziecko bedzie chodzic. albo kiedy aplikowac o zwrot kosztow. bez tego moja praca jest niemozliwa.. zaraz jak tylko dostane umowe? pomozcie!!!!!!!!!!!!!

prosze poradzcie bo nerwowo sie wykoncze.

26/04/09 12:51:31

astrid nie wiem o co ci chodzi. przeciez ja mu nie kaze isc do pracy w weekend sam chodzi dobrowolnie. wiesz nie wydaje mi sie zeby dla kogos kochajacego wazniejsze bylo ze chce miec spokoj w domu niz samopoczucie drugiej osoby.on nie ma zadnych problemow w pracy wrecz przeciwnie .swietnie mu sie powodzi. problem tkwi nie tylko w siedzeniu w domu ale przedewszystkim w tym jakim on jest czlowiekiem. z nim sie nie da na zaden trudny temat dotyczacy naszego zwiazku porozmawiac. jak tylko ja cos zaczynam to on mowi ze ma to w dupie. albo nic nie mowi i udaje ze mnie nie slyszy. saphire bylam w polsce miesiac temu. do domu nie moge wrocic.z tego powodu ze moj ojciec jest alkoholikiem. nie chce zeby moje dzieci to widzialy. poza tym w polsce nie mam z kim dzieci zostawic. zlobki przepelnione a jaka ja prace dostane bez studiow? plus oplacac opiekunke dla dwojk dzieci... no i atk jak mowie. z ojcem alkoholikiem dzieci nie zostawie. mama pracuje na 3 zmiany. chyba jednak wole sie meczyc samotnie tutaj. wydaje mi sie ze jednak tutaj jest godniejsze zycie. przepraszam jesli kogos urazilam. ale co w polsce panstwo zapewnia matkom? NIC

prosze poradzcie bo nerwowo sie wykoncze.

26/04/09 00:10:08

zaczne od tego ze dzis postanowilam to ze juz koniec w moim zwiazku. nie wiem jak to zrealizuje tzn jak formalnie odejede i byc moze wroce do polski ale moj zwiazek to juz od dawna fikcja uczuciowa. nie moge tak dluzej juz, nie mam juz sily. codziennie wstaje i modle sie by dzien sie juz skonczyl. mi i mojemu "mezowi" sie nie uklada wcale. nie jest dla mnie kompletnie zadnym wsparciem uczuciowym. nawet nie wiem jak to wyrazic. nie potrafie sie z nim dogadac na zaden temat chocby chodzilo o firanki w oknach. zawsze jestesmy na inych biegunach we wszystkim. wydawalo mi sie ze jestem komunikatywna osoba i potrafie sie dogadac z kazdym. z kazdym procz mojego meza. jestem sfrustrowana siedzeniem w domu. nie mam zadnych znajomych ,nikogo bliskiego z kim moglabym sie spotkac z dziecmi porozmawiac o zyciu i codziennych sprawach. nie mam dokad pojsc jak sie poklocimy.problem tkwi w tym ze juz od tego siedzenia w domu 2 lata prawie w ogole nie potafie nawiazywac kontaktow z innymi ludzmi.mieszkam w uk. moj angielski jest dobry nie mam prolemow zeby zalatwic cokolwiek. ale jak wyjde na dwor z dziecmi to uciekam od ludzi. z nikim nie rozmawiam i boje sie jak tlko cos powiem zle po angielsku zaraz ktos pomysli o mnie ze jestem idiotka ze mnie wysmieje itd. wiec nic nie mowia albo jakies zdawkowe tak,nie. siedzenie w domu zrobilo ze mnie cos czego nie poznaje. czaami spotkam jakas polska mame ale powiem wam ze jakos dziwnie nikt tu sie do niczego nie przyznaje nikt nie zagada kazdy udaje ze nie widzi pare razy zagadalam ale nic z tego nie wyszlo. tu ludzie chyba zyja swoim zyciem jak najdalej od rodakow. nie moge isc do pracy bo zwyczajnie nie stac mnie na zlobek dzieci sa za male zeby je na 8 godzi zostawic na pol etatu tez nie moge bo wtedy pieniadze jakie dostajemy od panstwa sie skoncza. ale ja bym poszla nawet za darmo do pracy byle na jakis ludzi popatrzec. calymi ygodniami z nikim nie rozmawiam jedyna osoba jest moj maz ale ze wzgelu ze nam sie komlpetnie uklada raczej tez nie rozmawiamy. zawsze jak chce poruszyc jak temat kory mnie trapi slysze od niego ze juz ma dosyc mojego narzekania ze nie chce mu sie tego sluchac. w doatku dla niego wszytsko jest czarno baile tak to tak nie to nie. proste pytanie prosta odpowiedz bez zdanego ale.on mnie tylko krytykuje . ma wszytsko gdzies bo to nie on siedzi w domu i nie on nie ma kontaktu z nikim. dochodzi do tego ze ja derwuje jak on ma dluzej pacowac ja musi isc do pracy w weekend jak jedzie gdzies sam cos zlatwic bo dla mnie to kolejne godziny bycia samej z dziecmi , chcialabym sie uczyc. ale nie mam odwagi coklwiek zalatwic. bo to wymaga jakis kontaktow z ludzmi a ja nie moge z siebie slowa wydusic ,derwuje sie mam do ludzi wyjsc. zaczelam miec jakies leki jak ktos puka to ja nie otwieram. nie podchodze do drzwi. boje sie byc sama w domu wieczorami. kiedys sie poklocilismy i moj maz powiedzial ze mnie zabije. wiec sie boje ze kiedys w klotni naprawde mi cos zrobi . z jednej strony wydaje mi sie to smieszne przeciez kazdy tak gada w zlosci czasem. ale z drugiej stony jednak sie takie rzeczy zdarzaja .. pobilam go dzis z calej sily bo juz jestem nerwowo wykonczona tymi klotniami nie mam juz sily. on ma jakas taka metoda ze im ja bardziej zdenerwowana to on ma to bardziej gdzies . mnie to dobropwadza to bialej goraczki ze tak to ujme.jego rakcja na jaki kolwiek moj problem jest zawsze nerowowa zawsze onna od tego jakiej ja bym chcila. dla niego wszystko jest proste jak drut. nie widzi w niczym problemu a juz na pewno nie w tym ze mi jest zle i jestem nieszczesliwa. potrafi mnie tylko dobijac. wczoraj mialam egzamin do szkoly . niestetu moj angielski jest za dobry na ten kurs co chcialam isc lecz wciaz za slaby zeby isc na studia. i on juz sie na mnie wydarl . a ja sie staralam jak najlepiej zdac zeb byl ze mnie dumny a tu jak zwykle same pretensje ze czemu tak a nie inaczej. klocimy sie na okraglo. kiedys bylam zupelnie inna osoba ,towarzyska a teraz nie mam sily nawet wsadzic dwojki dzieci do wozka najchetniej bym spala caly dzien nic nie slyszala i nic nie wiedziala. nie mam sily z lozka wstac i czekac az on wroci z pracy bo to moj jedyny cel kazdego dnia. czekac az pan przyjdzie do domu podac mu obiad zrobic pranie i polzyc dzieci spac.postanowilismy sie rozstac. nie wiem to pwiedziec moim rodzcom. nie mam z nimi zadnego kontaktu emocjalnego.co mam zrobic. czy wracac do polski. kiedy ja nie chce wracac czy ukladac sobie zycie tutaj.lecz w dalszym ciagu samotnie. jak podjac jakis krok co mam sie spakowaci co dalej. on ma sie spakowac? ja przeciez nie mam pracy. nie umiemy sie dogadac. on w ogole nie umie rozmawiac. ja cos mowie on w ogole sie nie odzywa alvbo tylko tak i nie. nie mam juz sily.on zawsze odwraca kota ogonem. ja sie czuje jak waritka jakas. juz czasami nie wiem co powiedzialam bo on zawsze mkowi ze jagadam glupoty dla niego moje problemy to glupoty i wszystko co mowie to nieprawda.nie pamietam ani jednegodnia spedzonego szcesliwie odkad sa dzieci na jakims wyjsciu czy cos takiego . zawsze jak jest weeknd ja to chce sie wyrwac z domu gdzies pojechac ,cos zobaczyc. ale jak tylko wstane i juz widze ze lezy przed tym telewizorem to zyc mi odechciewa znowu to samo czyli siedzenie w domu....w dodatku on wszystko tlumaczy tym ze on jest optymista a pesymistka.plus znakiem zodiaku... jakis nienormalny on chyba jest... jestem komletnie zagubiona i zdruzgotana. nie wiem co dalej poczac ze swoim zyciem.

rudzielec

06/12/08 21:43:53

z tego co wiem zeby dziecko bylo rude oboje rodzicow musi nosic ten gen . tylko widocznie w rodzicow przypadku on nie byl dominujacy wiec wszystko jest mozliwe. tak samo jak u mnie oboje z narzeczonym mamy ciemne oczy a nasze dziecko ma jasno niebieskie.