******** S I E R P N I Ą T K A 2007 *********

11/08/09 20:31:43

Agusieńko!!! No gratuluję , zuch dziewczyna...oj jak bym chciała mieć prawko. Ale tutaj w Berlinie nie chce robić z kilku powodów: drogo, niebezpiecznie, tłoczno i czasu nie mam :D hehehehe Aniu oj wiem co masz na myśli :wink: A jak Twoje samopoczucie?

******** S I E R P N I Ą T K A 2007 *********

10/08/09 15:42:43

Witajcie U nas dni mijają nawet spokojnie, choć nadal mam lekkie problemy z mobilizacją. Chętnie wyjechałabym do jakiegoś sanatorium. Na szczęście tyle dobrego, że miednica już mnie nie boli przy chodzeniu, więc jestem bardziej mobilna. Niestety szwy ciągną, o drugiej stronie nie będę się wypowiadać :twisted: U Juleczka zaczynają pojawiać się pierwsze kolki, a Daniello zmienny w nastrojach. Choć i tak bilans wychodzi na plus niż na minus. Ale to dlatego, że pomaga mi w tym wszystkim mój B. Mam nadzieję, że do września jakoś to wszystko sama ogarnę, bo w przeciwnym razie będzie gorąco. Gdzie jest Gabito i Małazosia???? Tęskno....... Aaaa i zostałam zmuszona do zastosowania smoczka. :? w przeciwnym razie Julek chciałby tylko pierś, a to mogłoby źle odbić się na Danielu, który i tak dzielnie znosi nowe warunki to tyle u mnie, zaraz coś wrzucę do galerii pa

******** S I E R P N I Ą T K A 2007 *********

04/08/09 11:18:46

Dziękuję Wam dziewczęta za miłe słowa.... :D uwielbiam je czytać i uwielbiam tutaj wpadać. Eli nie powiem Ci nic mądrego oraz nic innego od pozostałych dziewcząt. Prawda jest taka, że każda decyzja w naszym życiu związana jest z niepewnością, strachem, rozterkami. Jednakże często się zdarza, że po pewnym czasie wiele osób stwierdza, że dobrze zrobiło wybierając tę drogę a nie inną i że nie żałują podjętej decyzji. Jeżeli chodzi o związki to trudno jest doradzać. Tutaj musisz sama sobie odpowiedzieć, czego pragniesz i na czym Ci zależy. Życie to nie kabaret czy teatr. Nie da się ciągle grać nie swoje role. W pewnym kcie człowiek potrzebuje by przyjrzeć się swoim pragnieniom i zacząć żyć swoim życiem. Czas mija nie ubłaganie a my żyjemy tylko raz. Odpowiedz sobie na pytanie, czy wyobrażasz sobie życie z tym mężczyzną za kilkanaście lat? Czy znajdziesz z nim wspólny temat kiedy dziecko pójdzie swoją drogą? Czy tęsknisz za jego uściskami, dotykiem, rozmową? Czasami jak czytam Twoje posty często czuć ironię związaną z Twoim facetem. Czy to jest postawa prawdziwa czy teatr? Co czujesz kiedy wyjeżdża? Jak się zachowuje wobec Ciebie? Pomaga Tobie? Opiekuje się? To jest cząstka pytań na które powinnaś uczciwie i szczerze sobie odpowiedzieć i porozmawiać na ten temat z drugą stroną. A jakie są jego odczucia jeżeli chodzi o Wasz związek. Czuje że coś nie gra czy dla niego wszystko jest ok? Współczuję Ci takich decyzji, bo nie są łatwe. Zmieniają życie ale nie znaczy, że na gorszę. Mam nadzieję, że wkrótce jakoś sobie poradzicie i znajdziecie wspólne rozwiązane. Pamiętaj tylko o swoich potrzebach. Jeżeli chodzi o miłość to moim zdaniem (podkreślam MOIM zdaniem) jest to uczucie które wypływa co jakiś czas dając o sobie znać. Na miłość składa się kilka rzeczy - dobre samopoczucie z drugą osobą, codzienność, umiejętność rozmowy, zaufanie, wspólne porozumienie, kompromis oraz tęsknota :D Trudno jest powiedzieć czym tak naprawdę jest miłość, bo dla każdego znaczy coś innego, ale są takie momenty w naszym życiu, że nagle jesteśmy oświeceni namacalnym uczuciem że to jest to. Kiedy nie ma tego..... :? warto zastanawić się nad dalszym związkiem. Głowa do góry zobaczysz wszystko się dobrze poukłada.... Fefetko oj Ty mała zazdrośnico!!!! Czy masz powody by być zazdrosną? Czy zmienił się stosunek Twojego męża do Ciebie? Wydaje mi się, że nie, a że ma list sprzed kilku laty to nic nie znaczy. Mój B. trzyma wszystkie listy miłosne (nie czytałam ale wiem że ma takowe) od podstawówki. I nie robię z tego żadnego rabanu. Zazdrość jest złą emocją która spala na początku Ciebie a potem związek, jeżeli oczywiście się pogłębia. Ja obecnie jestem w dobrych stosunkach z byłymi dziewczynami mojego męża :D Powiem jeszcze więcej, to właśnie ja z nimi utrzymuję kontakt niż mój B. Ja zawsze wychodzę z założenia że lepiej zawsze poluzować smycz niż ją trzymać kurczowo przy sobie. Daje ona pozorną wolność a my możemy łatwiej wszystko skontrolować. Nie znoszę zdrad, ale byłam światkiem jak mojej przyjaciółki chłopak miał mały skok w bok i przyznał się do tego. Mieli ciężki okres, burzliwy, on stał się ofiarą jej drwin. Aż pewnego dnia ucichło. Okazało się, że nadal się kochają i porozmawiali o tej "rysie" w związku i uzgodnili że jeżeli któreś z nich kiedykolwiek będzie miało skok w bok to się rozchodzą, a teraz zaczynają od nowa z nowym zaufaniem. Od 3 lat są w szczęśliwym związku i planują mieć dziecko. Czyli wszystko jest możliwe. Kwestia jest otwartości, rozmowy i wspólnej decyzji. O rany ależ ja dzisiaj wywody piszę....jestem sama z Julciem a chłopak jak na razie tylko śpi tak więc nadrabiam zaległości Toniczko powiedz mi kochana jak Ty to robisz, że przy dwójce jesteś w stanie ćwiczyć??? A z kim zostają dzieciaczki jak masz koncert czy próby? Jak wygląda Twój dzień? Może coś podpatrzę, bo u mnie na razie z organizacją są wielkie problemy. Dziewczęta czy Wy macie jakieś skuteczne metody wychowawcze??? Daniel nie chce mówić, nie pokazuje że ma kupkę, ucieka jak widzi nocnik, robi nam na złość, na "nie" reaguje wrzaskiem....Jak utemperować tego zbuntowanego dwuletniego nieokrzesanego Lwa mającego dzisiaj urodziny? Macie jakieś system nagród i kar? Podzielcie się ze mną swoimi doświadczeniami....za każdą radę będę wdzięczna. dobra zmykam karmić Julka.Buziole dla wszystkich i głowy do góry. Nasze dzieci są naszą radością życia! I tego się trzymajcie

******** S I E R P N I Ą T K A 2007 *********

01/08/09 19:26:20

tak na gorąco i szybko powiem , żyję już jako M1!!!!!!!! :lol: To były mocne przeżycia ale na szczęście już są za nami . Niestety nie miałam Tonikowego porodu. Po poniedziałkowym usg ordynator szpital zdecydował się na wywoływanie, gdyż zaczynało wszystko źle wyglądać. Przyjęłam dwa razy zastrzyk z żelem i o 2 w nocy zaczęło się....było ostro do tego stopnia że pierwszy raz widziałam łzy w oczach mojego męża :twisted: :lol: :lol: (a jednak mnie drań kocha heheheheheh ;) ). Niestety pod koniec rodzenia straciłam przytomność, cucili mnie i kazali przeć. Chłopak duży z pokaźną główką nie mógł się przecisnąć przez kanał rodny, dlatego lekarz musiał użyć specjalnej pomki, by go wyciągnąć. Kiedy się pojawił, ledwo położono go na mej piersi i już odebrano. Problemy z oddychaniem....ja zszywana tylko z przerażeniem patrzyłam co się dzieje....nie będę w chodzić w szczegóły powiem tylko że dzięki szybkiej i sprawnej akcji lekarzy Juleczek jest z nami!!, który urodził się 28 lipca po 13 . Natomiast co do Daniella, to powiem, że zaskakuje nas jako starszy brat.Jest cudowny jeżeli chodzi o Juleczka, ale za to nam daje ostro popalić. Niestety ognisty dwulatek ;) Ale temperujemy na ile możemy....Oczywiście i z tego powodu w domu mamy niezły sajgon i trudno jest nam to wszystko ogarnąć w szczególności że po tym porodzie jestem baaaaardzo niedysponowana, choć szczęśliwa po tej telegraficznej relacji będę lecieć....dziękuję Wam za troskę i życzę wszystkim miłego weekendu....buziole i do usłyszenia

******** S I E R P N I Ą T K A 2007 *********

26/07/09 16:22:34

Hejo..... nadal nic :twisted: :twisted: ..... jutro znowu na usg. Chłopak ma w nosie wszystkich i wszystko. Jedynie przewraca się z boku na bok i wpycha stopy pod żebra :D ....gdyby nie bóle kręgosłupa jakoś bym lepiej to znosiła, a tak... Fefetko japonki!!!! to jest myśl....zaraz je zapakuję i może ten fakt sprawi, że zacznę rodzić i dzięki temu staną się symbolem wywołania porodu hahahahhaa :lol: ???????? Napisałabym coś więcej ale czuję się że mój mózg z każdą oczekiwaną godziną staje się bicepsem Arnolda 8) i już dawno tak nie narzekałam....zachowuję się obecnie jak porzucona stara panna w wieku 50 lat przechodząca menopauzę :twisted: :twisted: :twisted: czysta rozkosz... ślę ściski i dziękuję za Waszą pamięć :D PS Wszystkiego najlpeszego dla Kubusia i wszystkich Ań