UWAGA! WAŻNE! PRZYCZYNĄ PORONIENIA BYŁA BORELIOZA!!!!!!!!!!

26/06/09 16:37:06

Witajcie. Moje leczenie trwa nadal, ale zbliżam się już do jego końca. Gdzieś tam widzę w końcu światełko w tunelu/ to pozytywne! Wszystko, co wydarzyło się w moim życiu miało jakiś cel, pomogłam swoją chorobą wielu osobom, niektórych zdiagnozowałam sama. Więc widocznie tak miało być. Wierzę głęboko, że po wzmocnieniu organizmu Bóg pozwoli mi zajść w ciąże i wydać na świat zdrowe maleństwo. Myślę o tym każdego dnia... Ściskam Was wszystkie. :papa:

moja choroba i marzenie o dziecku

20/10/08 10:25:38

Czuję, że trzymacie za mnie kciuki i to mi bardzo pomaga. Od kilku dni czuję się lepiej, wiem, że przy mojej chorbie to nic nie znaczy, że za chwilę może przyjść pogorszenie, ale.....mam już więcej tych dobrych niż złych dni. modlitwa do św. Dominika stanowi stały element mojego dnia. modlę się także za Was. na razie cieszę się, bo wyrównała mi się okres- dostałam w 28 dniu cyklu! :) i mam nadzieję, że to dobry znak ! pozdrawiam i przesyłam uściski.

moja choroba i marzenie o dziecku

03/10/08 09:25:46

Wiedziałam, że mogę liczyć na Wasze wsparcie, ale nie spodziewałam się tylu miłych i tak szybkich odpowiedzi. Będę Was informować na bieżąco. jak przebiega leczenie, co mówią lekarze. może przy okazji pomogę jakiejś kobietce, która boryka się z podobnym problemem. pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za ponowne, miłe przyjęcie. :D

moja choroba i marzenie o dziecku

03/10/08 08:39:49

Witajcie Gościłam na forum od lipca 2007 do września. Starałam się z moim mężusiem o szkraba, kibicowałam koleżankom, nawiązałam nowe przyjaźnie i znajomości, które trwają do dziś. Niektóre z kobietek zdąrzyły już urodzić, niektóre spodziewają się maluszka lada miesiąc, jeszcze inne (chociaż tylko garstka :P ) starają się nadal. Nie wiem, czy ktoś mnie pamięta, w każdym razie sierpniowe staranko zaskoczyło, ale radość była bardzo krótka. poroniłam. potem stan mojego zdrowia zaczął się pogarszać, z dnia na dzień czułam, że chyba umieram- drętwiały kończyny, zawroty głowy, nudności, ból serca, brzucha, bóle stawów, mięśni, odrealnienie, zapominanie słów. myślałam, że już po mnie. pobyty w szpitalach- bez rezultatu....nikt nie wiedział co mi jest. mówiono, ze mam nerwicę.... po długich tygodniach poszukiwań, sama się zdiagnozowałam, a to dzięki Paskowi św. Dominika. zakładałam go każdego wieczoru i modliłam się. lekarz nie widział przeciwskazań do kolejnych szybkich starań. któregoś wieczoru, po założeniu paska poczułam ogromny, świdrujący ból na brzuchu. zobaczyłam małą rankę, która po polaniu wodą utlenioną bolała tak, jakbym miała wnętrzności na wierzchu. wtedy to zrozumiałam, że to znak- w tym miejscu bowiem 8 lat wcześniej ugryzł mnie kleszcz. po wklepaniu swoich objawów w google otrzymałam potwierdzenie- wyrok brzmiał BORELIOZA. to straszna, trudna do wyleczenia choroba. lekarza nie mają bladego pojęcia jak ją leczyć, żeby wyleczyć. ja nie miałam żadnego rumienia, żadnych objawów. choroba była we mnie uśpiona, a zmiana hormonalna, stres doprowadziły do tego, że się uaktywniła. i straciliśmy fasoleczkę. leczę sie u specjalisty od boreliozy i chorób odkleszczowych. borelioze leczy się bardzo długo, wieloma antybiotykami na raz. przyjmuję je od 17 grudnia 2007. lecze się, poprawa zauważalna, ale przede mną jeszcze długa droga. muszę wierzyć, że kiedyś zajdę w ciąże i urodze zdrowe dziecko. tylko to mnie trzyma.... prawdopodobnie ciąże też będę musiała spędzić pod osłoną antybiotyku- amoxycykliny, bo istnieje prawdopodobieństwo, że bakterie w organizmie przetrwają leczenie- występują w kilku formach, na niektóre leku nie ma jeszcze.... :cry: ) a wrodzona borelioza to koszmar dla dziecka- nie zna życia bez bólu.....a nie chce narazić swojej pociechy na taką egzystencję. Czy któraś z Was cierpi na jakąś chorobę i dlatego musi czekać ze staraniami? ja nie wiem ile to jeszcze potrwa. mam 27 lat. o niczym innym nie marzę tylko o dziecku.....zdrowym dziecku. pozdrawiam wszystkich. amisia

przyszłe mamusie i ich starania :)

22/06/08 21:02:15

Cześć Niektóre z Was mnie znają, inne nie. był czas, że to forum było moim nałogiem. niestety życie bywa brutalne i zachorowałam. lecze sie nadal, poprawa jest, ale do pełni zdrowia jeszcze kawał czasu. potem oczyszczanie organizmu.... ale wierze, że nadejdzie ten dzień, w którym wejde na forum i napisze Wam, że będę mamą. modle się cały czas do św. Dominika. wiara dodaje mi sił w walce z chorobą. marzenie się nie zmieniło.... pozdrawiam Was i Wasze fasolki obecne i przyszłe. :wink: a zatem : do zobaczenia w lepszym, radośniejszym okresie! amisia