buciki, kapciuszki

16/02/08 17:11:39

synek 19/02 skonczy 11 miesiecy. gdy mial ok.9,5 miesiaca zaczsal chodzic-pierwsze kroczki. teraz juz dobrze chodzi, wlasciwie biega. nie probowaliscimy jednak jeszcze by chodzil sam po dworze, bo czasem gdy nei wyrobi, to pada na pupe, albo przechodzi do czworakowania. poza tym nei wiem czy nei jest za zimno na takie eksperymenty? jesli chodzi o chodzenei w domu, to chodzi wantyposlizgowych skarpetach. ale kolezanka powiedziala mi ze powinien chodzic w skarpetach, bo inaczej mu sie noga zle uksztaltuje. ja z kolei slyszlaam co innego: ze nodze dziecka powinno byc dostarczane jak najwiecej bodzcow i dlatego nie zakladalam mu kapci. jednak jakis cza s temu zalozyla mmu kozaczki i wzielam na balko, aby sprobowal chodzic-i ...w butach nie potrafil? co ma mrobic: czy mam ubierac synkowi kapcie, jesli tak-to jakie-miekka czy twarda podeszwa? a buty? kiedy i jakei, i co z ta jego niemoznoscia chodzenai w obuwiu?

Stargardzkie mamuśki 2007 :)

03/07/07 11:55:27

[quote="ewelinek":1jq3yfbp] Kwietniowka ja bym pojechala!!! Ostatnio czytalam, zeby odpuscic sobie podroze powyzej 2 godzin, poniewaz maly kregoslup zle znosi wstrzasy spowodowane jazda samochodem, jednak mysle, ze jesli conajmniej w polowie podrozy zrobicie dluzsza przerwe, nakarmisz maluszka i polozysz troszke na płasko, to jakos dojedzieci :D:D:D My bylismy przeciez juz nad morzem, a mala przeciez miala niecale 2 miesiace. Fakt, ze nad morze jest blizej, ale co? Bedziesz czekala Bog wie ile, zeby maly byl na tyle duzy, aby jezdzic? Jedz kobieto!!! Na Was to dobrze wplynie, odreagujecie sobie no i faktycznie, tata bardzo sie ucieszy!!! To dobrze jesli mozna jesc szparagowke, bo uwielbiam ;) A maliny, ze mozna to juz tez wiem, bo najadlam sie duuuuuuzo i Karoli nic nie jest :) Przez to, ze jem juz prawie wszystko, malenstwo sadzi takie smierdzace bąki, że mamy z męzem i Julka niezły ubaw :)
odnosnie jedzenia-ja jem wlasciwie wszystko. maliny, fasolke jadlam-w porzadku. pomidory, cebule, kapuste tez. tylko po truskawkach maly ma uczulenie- wysypka na klatce piersiowej, to odstawilam, niestety...:(. czeresnie, bób tez jem-to tak z tych sezonowych. czekolade czase (rzadko) tez.

Stargardzkie mamuśki 2007 :)

03/07/07 11:48:53

hej, w "piotrze i pawle" podobno bylo jakies duze opakowanie papersow dosc tanie-mama mi mowila. ale tych zwyklych-nie active baby.] sorki dziewczyny, ja sie baaardzo rzadko pojawiam, ale nie mam czasu i wlasciwie nei wiem czy bede zagladac. teraz zajzalam, bo moja mama zabrala michala na spacer. a zaraz bede sprzatac.niby grzeczne dziecko mam a jakos tak nie mam czasu na nic. nie wiem czy cos zle planuje czy jak..

Stargardzkie mamuśki 2007 :)

25/06/07 20:16:38

niestety nie pamietam juz jak sie wstawia zdjecie, bo z checia bym wstawila

o której wasz dzidziuś zasypia i ja kgo do tego nakłonić?

25/06/07 15:10:07

[quote="AlicjaR":j0ugysy3]powiem Ci ze nie ma chyba zadnej techniki. Jak moja Zosia byla malutka (do poltora miesiaca) zasypiala pozno - 23 - 23.30. Zaczelam ja przyzwyczajac do wczesniejszego zaspypiania STOPNIOWO. Codziennie pare miut wczesniej, pol godzinki. Az tym sposobem doszlysmy do godziny 20. O tej porze juz spi. Bez przerwy do 9 rano. Pewnie spytasz jak to zrobilam. Mialam kolyske na biegunach. Kladlam ja do tej kolyski i cierpliwie bujalam, spiewalam. Po prostu bylam obok niej. Po kapieli karmienie, przytulanie i do kolyski. No i tak kazdego dnia coraz wczesniej i wczesniej. Rob wszystko stopniowo a na pewno sie uda! Powodzenia!
hura, wczoraj pierwszy sukces. polozylam sie z Michalkiem do karmienia o 21, karmiac go glaskalam go po pleckach, po czulku , nosku i po brewkach-padł jak betka. jeszcze sie balam, ze jak bede wstawac i uwalniac rękę, to sie obudzi, ale nie . potem sie balam ,ze sie obudzi, ja kgo bede przekladac do lozeczka-tez sie nei obudzil. i spal bez przerwy do 4 rano. wtedy tez moze by sie nei obudzil, ale wychodzilam do toalety i stuknelam lekko o cos. no i pomarudzil w lozeczku cichutku, wzielam go do cyca i tak juz spal do 6 chyba-jak maz wstaje do pracy. pojadl wtedy i lezelismy do ok. 9 rano, uwazam to za pierwszy sukcesik. tak jak radzisz-stopniowo bede przesuwac godziny-mysle, ze latem to tak do 20.00 bo jakos nie wierze zeby mi dziecko w pelnym swietle tak ostatecznie zasnelo, na noc. chociaz teraz spi-i to zasnal bez specjalnego usypiania-w swoim lozeczku, bawiac sie pluszakiem. pomarudzil, pomarudzil-patrze, a on klap glowka na bok i spi.