***Marzec 2009*** (2)

05/01/11 15:46:50

Cześć. Oj, dawno nie pisałam... :oops: Miałam taki sajgon w pracy przed świętami, że nawet w domu laptopa nie miałam ochoty odpalać, siedziałam zaryta w papierach. Potem było do tego przedświąteczne zamieszanie, kupowanie prezentów, sprzątanie, jeżdżenie... Jakoś w tym roku zmęczyło mnie to wybitnie. Wybaczcie, ale niewiele nadrobiłam. Postaram się teraz wpadać częściej, chyba zanosi się na trochę spokoju. A, dzień przed wigilią mysleliśmy z moim R., że go szef wywali z pracy przez durnego klienta. Szef (nieobecny tego dnia w pracy) zadzwonił do mojego m. i powiedział, że chce się z nim widzieć w dzień wigilii rano, na rozmowę. Po tym telefonie oboje mieliśmy nogi jak z waty... Na szczęście po jakichś 15 min. szef zadzwonił jeszcze raz i powiedział R., żeby sobie nie myślał, że on go chce zwolnić czy coś, tak chce pogadać co dalej z tym klientem... Mówię Wam, o mało nie umarłam... Poza tym jedyne co zapamiętałam z rzutu okiem na podziemię, to Twoja tapeta, nacia, hehe, jest piękna, przed świętami nabyliśmy taką samą. :lol: Własnie wczoraj R. wytapetował nią pół ściany, na resztę nie starczyło, dzisiaj ma kończyć. Mi się niesamowicie podoba. :D No i w ogóle to dobrego nowego roku Wam wszystkim. :D

***Marzec 2009*** (2)

05/12/10 00:13:37

malagonia, piękne, mała dama. :lol: Moja Marta ma podobne włosy jak Twoja Kinia, tylko dłuższe i z lokami. Też ostatnio dała sobie podciąć grzywkę po dobroci. :wink:

***Marzec 2009*** (2)

05/12/10 00:04:36

Heja. Wpadam po baaardzo intensywnym dniu, moje warsztaty super, sami nauczyciele, których najbardziej lubię. :D Mimo, że to było 8 godzin to minęło nie wiem kiedy. Oprócz wielu naprawdę przydatnych w praktyce rzeczy były też przerywniki zabawowe, masa śmiechu, my, stare konie mieliśmy ubaw po pachy. Ze dwa razy popłakałam się ze śmiechu. :lol: Jutro dalej się szkolę, pojutrze i we wtorek też, mamy tzw. symulacje czyli zajęcia w praktyce przeprowadzane zamiast z dziećmi to z nami, a we wtorek z młodymi tylko obserwowane przez wszystkich, oj, będzie stresik... Sanki u nas wyczaiła moja koleżanka z pracy, we wspaniałym, wiejskim "pawilonie", za 83 zeta, mają takie cuś do pchania, mówi, że się super sprawdza. Mam nadzieję, że w pon. jeszcze będą. Przepraszam, że nic nie odpiszę więcej nikomu, ale właśnie skończyłam pisać pracę do mojego kursu internetowego, co mnie z deka zmęczyło i zawijam się spać. Dobrych nocek, papa. Śliwka, zdrówka Martusi! Dopisane: Wrzucę jeszcze przepis na ciasteczka, bo jutro zapomnę. 30 dag mąki 20 dag masła 3,5 - 4 łyżki cukru pudru (płaskie) pół torebki cukru waniliowego dwa żółtka 10 dag posiekanych drobno orzechów Masło siekamy z mąką, dodajemy orzechy, cukier puder, cukier waniliowy, żółtka. Zagniatamy, rozwałkowujemy, wykrawamy ciastka. Pieczemy jakieś 10 min. Pilnować trzeba bo moment łapią spaleniznę jak się nie patrzy. Można posypać cukrem pudrem, ale ja wolę polać czekoladą (robię na wierzchu takie "maziaje", nie za dużo czekolady, żeby nie zdominowała smaku ciastek). Polecam, bo jak się ma zmielone orzechy to ciastka robi się całe 10 min + 10 piecze. Są kruchutkie, jak poleżą to są nawet lepsze. Piekę od lat.

***Marzec 2009*** (2)

03/12/10 22:35:48

Wpadam powiedzieć papa na dzisiaj, muszę jeszcze napisać sprawozdanie na kurs bo mam termin do pojutrza a nie wiem czy jutro dam radę. Zmęczona jakaś jestem, spadam zaraz do łóżka, jutro intensywny dzień... Moja Marta się ślizga po śniegu i jak rymnie to się zaśmiewa. :lol: U nas pod choinkę prezenty przynosi Gwiazdka. A pojutrze, pod poduszkę, Mikołaj. A do mnie przyszedł dzisiaj i przyniósł mi rękami mojego R. :wink: myszkę bezprzewodową. Jestem uszczęśliwiona, bo stara ledwo zipiała i miała kabel. Zawsze chciałam bez kabelka. :D nacia, fajnie, że Kuba ma pasję. Trzymam kciuki! agi, łojj, Szymek wymiata. Ja to tylko czekam u nas kiedy Marta wsypie R. z paleniem przed jego rodzicami... hihi... Upiekłam w końcu ciasteczka orzechowe, jakby ktoś chciał przepis to dam, są pyszne i bardzo szybkie. :)

***Marzec 2009*** (2)

03/12/10 15:06:29

O, śliwka, to co napisałaś do dami o smoku i nocniku jest super! Podpisuję się rękami i nogami! Ja też postanowiłam nie cisnąć, cieszę się, że moja Marta np. odkłada wszystko na miejsce, że pięknie je sama, że jest grzeczna i słodka. Hehe, pamiętam te czasy, kiedy ludzie wracali z zachodu i uczyli języka. A co do patologii, to jest straszne ile jej jest w normalnej szkole. Mogłabym pisać i pisać niestety... Miałam do tej pory uczniów różnych, jeden np. spał po klatkach schodowych, inny rozwalał na lekcji w furii szafki... Obaj są w domu dziecka. Jeden z nich miał: matkę pijaczkę, ojca pijaka, który się przy nim powiesił, starszego brata, który wyszedł z więzienia i leżącą, chorą babcię. I jak on niby miał mieć głowę do nauki... Ale jak pięknie pisał, równiutko, starannie... A takich rodziców, przez których cierpią dzieci to bym nie wystrzeliwała, nie. Wysyłałabym na Sybrię do jakichś kamieniołomów na 25 lat.