Wiesci spoza brzuszka- Nasze Maluszki

26/09/09 23:36:24

dziewczyny jesli moge doradzic to wypalanie nadżerki to najgorsza i juz chyba najrzadziej stosowana metoda jej usuwania... ja miałam wypalana nadzerke kopę lat temu i gów#$^&*o mi to dało... stany zapalne, upławy itp ani na chwilę mnie nie odpuściły, a każdy kolejny ginekolog tylko taaaaaaaaaakie wielkie oczy robił jak zajrzał i zarazem usłyszał, że miałam wypalankę.... lepsze jest wymrażanie.... u nas wszystko sie poukładało -- tzn,. nie do końca bo z robota nadal nie wiadomo co będzie, ale w domu w porządalu.... Ninka to "mamincórunia" - nie odpuszcza mnie ani na krok, ale też jak zostaje z babcią czy ciocią - sąsiadką - to wsjo gra, żadnych jazd nie robi, nawet mi papa pomacha i buziola prześle. Zebów mamy 6szt. :) jak na razie, ale daje mi się ,z e z tyłu wyłążą bo młoda non stop tam łapami grzebie... Córka moja gada jak najeta i to normalnie - jak stara... znajomi sie dziwią, że taka rozgarnięta, a nieznajomi myślą, że ma co najmniej 2 latka. Mówi swoje imię i nazwisko, ja idziemy ulicą to spytana gdzie Ninka mieszka powie - tzn. pokaże palcem gdzie i powie "tam " albo "TUTAJ". Jeśli chodzi o WC to Ninka siusiu woła już na ubikację i mniej więcej brzmi to tak - Mamaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!! Ninia siiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii!!! :lol: No i ściąga sobie galoty, tylko z pampersem poradzić sobie nie może. Spacerki zaliczamu juz razczej na nóżkach... ale nie mogę narzekać - oprócz tego, że udaje, ze robi siku pod każdym jednym drzewem - nawet się mnie słucha i nie ucieka. Jest bardzo wesoła, ciągle mnie przytula, całuje... ech, normalnie sama rozkosz.... ma swoje za różkami, ale to nic przy tym jaka fajna laska z niej wyrosła. Jak tylko nabrudzi - chlebek jej sie pokruszy bądź wyleje herbatkę - sama idzie do łazienki po szmatkę, wytrze tam gdzie trzeba i odniesie. Podobnie jest ze śmieciami - co znajdzie zaraz prosto sama niesie do kuchni do szafki, sama obsłuży kosz na śmieci i nie muszę po niej za dużo sprzatać. Jak wieszam pranie też mi pomoga - nosi cichy z pralki i podaje jak poproszę :) W nocy bywa tak se bo sie budzi i tak koło 2giej w zasadzie śpimy juz razem ;) Teraz alergia nas przypyliła - Nina jest całą w wysypce, wczesniej miała takie a'la wrzody na buzi - z ropą... no i tych naszych lekarzy tylko rozstrzelać... alergolog nawet jej nie obejrzał i po sekundzie stwierdził, że komary ją pogryzły!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! pomijam juz fakt, ze oprócz buzi wybroczyny pojawiły sie przy łokciach, nadgarstkach i na paluszkach.... a pediatra wysypkę nazwała SZKARLATYNĄ!!! i dała antybiotyk.......... przy okazji szczepienia wygarne tym nieukom co myślę o ich wiedzu na temat chorób dziecięcych... radziliśmy sie prywatnie 2 innych pediatrów i tylko wyśmiali poprzedników. Obecnie Nina jedzie głównie na mleku bo wszystko co podejrzane trza było odstawić.... a, że mleko i jaja ją na 99 5 uczulają to większość żarcia odpada :( Teraz czekamy, aż wysypka zejdzie... i powoli bedziemy włączać nowe - stare produkty... Agus a Twój chłop gdzie sie podziewa, ze talkie opisy na gg widzę ;) Joasiu ja sie juz z tym pogodziałam, ze trzeba isc do pracy, zeby jakos w miare sie żyło i żeby dziecku zapwnic normalny byt, ale tez widze, że Nina teskni - szczególnie w poniedziałki... teraz miałam na nią 3 dni opieki i to naprawdę dużo nam dało.. cath ja podobnei jak Aga odpusciłąm sieroniowe wesele bo teściowa na nim była - wiec młodą nie miałny sie kto zająć, a że na wesele trza było jechac ok.80km no a moja panna jeżdzić nienawidzi i jazdy nam w aucie robi... to se dalim luz ;) a u nas po weekendzie romantycznym - w porzo. W Karpaczu było super.. przede wszystkim się - WYSPALIŚMY :) pOZA TYM ZALICZYLIŚMY DANCING, drink bar.... masaże, sauna - ech, choć raz na pół roku taki wypad by mi się marzył.... już sama jazda we dwoje - tyle godzin - to fajna sprwa. Nina u babci była grzeczna, ale jak nas zonbaczyła w niedziele - to juz nie puściła ;) koncze laski, kłade sie z młoda bo Bartek do Niemiec jechał i wróci do południa... miłej niedzilei dla wszystkich, pa!

Wiesci spoza brzuszka- Nasze Maluszki

10/09/09 23:15:41

hej laski :) forum pada to moze na gg sie przerzucimy? ;) ja niekiedy mogłabym coś skrobnąc z roboty, ale na długie konferencje sie nie pisze , hehehe.. aga w robocie mam nowy nr gg bo do tego domowego hasła nie pamiętałam to Ci przysle smsem czy na priva walne. acha, moja Nina na buzi wysypana ropnymi wrzodami, uszy też i na szyjce - myslę, że to wina sosu zaciagnietego mlekiem i sera topionego /za duzo w krotkim czasie/ albo......... lizaków i tych sztucznych barwnikow w nich zawartych... jutro wybywam na 7m arocznice slubu - jedziemy do Karpacza. 3majcie kciuki za szczesliwa drogę. pa laski

Wiesci spoza brzuszka- Nasze Maluszki

03/09/09 22:07:51

ojej, takie smutne wiesci :( trzymaj się JATOSZKA - :-{: rzeczywiscie forum podupada, ale sama sie do tego przyczyniam :oops: a Iza to zyje w ogóle? bo my na razie tak ;) za tydzien wybywam z mężem na weekend do Karoacza z okazji 7 rocznicy ślubu :wink: mam nadzieję, że ie skończy sie tak jak 2 lata temu, gdy pojechalismy na 5rocznice do SPA we dwójkę, a wróciliśmy juz z Ninką :D A Ninka jest kochana :lol: gada jak najęta i to po naszemu, a biega jak opętana - Ona wcale nie chodzi!!! Ona "lata" :wink: a rozumie wszystko i wykonuje moje polecenia - no oprócz "nie wolno!" :wink:

Wiesci spoza brzuszka- Nasze Maluszki

13/08/09 23:16:54

hej dziewuszki.. stęskniłam się za WAMI, ALE JA NORMALNIE WYSIADAM..... Chyba nie nadaję się na matkę i żonę - w dodatku pracującą, bo cięzko mi wszytsko pogodzić :( ale najpierw do Was kieruję swoje słowa, a nie moje miałczenia - to na potem ;) Marrynko żałuję, że zaczęłam czytać posty w normalnej kolejności, a nie od tyłu :wink: Boże jak to dobrze, że wszystko z maluszkiem w porządku, tak się cieszę!!! I gratuluję silnego dzieciątka!!! wiesz co - może głupio to zabrzmi, ale do razu pomyslałam sobie, że to będzie dziewczynka - nie wiem czemu :roll: może temu, że moja Nina była właśnie taka silna i mimo problemów w 12tygodniu, krwawienia - którego też mi nikt nie wytłumaczył - nie poddała się i teraz masz - baba, że hej i to aż za dobrze hej :twisted: Joasiu życzę Ci wytrwałości przede wszystkim i ......... odporności.... Moja Nina - tak jak Twoja Zosia - jest już większa i więcej rozumie. Niestety teraz jak mam urlop to tylko MAMA, MAMA i nikt inny sie nie liczy. Osoby dotychczas ważne dla niej - nie istnieją :roll: Gdy mój tata ją zabiera na spacer to ledwo po godzinie powrót bo tylko MAMA i MAMA... Jak wrócilismy znad morza i teściowa chciała ją przytulić - a przecież ją pilnuje i widzą się codziennie - nie dała się dotknąć - od razu do mnie na ręce i MAMA, MAMA.... Fajne to ale i strasznie męczące :( Teraz Nina jest chora i w nocy jak byliśmy jeszcze nad morzem - nie mogła oddyhać z powodu kataru, dusiła sie i wybudzała z płaczem - a wtedy żeby mi ulżyć - Bartek brał ja na ręce - a Ona ryk jakby ją zabijali i do mnie :cry: Masakra jakaś tym bardziej, że ja nie mam juz siły jej nosić - waży 13kg, a ja mam problemy z kręgosłupem - nie wyleczonym zresztą :( Ogólnie padam na ryj, a córka swoją "zabaroczością" mnie dobija....... ale ja to rozumiem bo Ona strasznie za mną tęskni... no bo jakby nie było 9godzin z życia nam ucieka codziennie, a nawet więcej bo to co kiedyś robiłam w domu na raty od rana do nocy, teraz muszę zrobić w ciągu jakże krótkiego popołudnia...... no ale głowa do góry - w końcu nie JA JEDNA - I Ty też nie, które jesteśmy w takiej sytuacji :wink: AGUS dzięki Kochana za smsa.... naprawde ściągnęłam Cię myślami, a krążyły one wokół Twojej osoby już od wczoraj... szkoda, że ja to mam nawet problem z tym, żeby usiąśc i odezwać sie do ludzi..... do juterka - jak się uda... JATOSZKA gdyby nie te apetyty i kibel to byś nie wiedziała, że w ciązy jesteś :wink: a z tym pogrzebem - to pewnie nie pojechałaś, bo juz czułam w Twoim poście, że nie bardzo chcesz.. ja też bym nie pojechała bo to jednak zawsze stres, a teraz to masz go mieć jak najmniej, a właściwie - w ogóle. CATH wiem co czujesz bo ja o Ninę tez musiałam się starac a potem walczyć o utrzymanie ciąży... Teraz nie myślę o drugim dziecku i to nawet nie tyle, ze względu na to, że mam "nad wyraz żywą" córkę, ale dlatego, że mam "niedorobionego" męża :roll: DARIU jak żyjesz? jak tam szkoła - pewnie masz przerwę? a może kurde już skończyłaś, a ja nie wiem? jak tam Iguś - dużo gada? Moja koza powtarza wszystko co się da - nawet to czego nie powinna :wink: no i w skrócie - u mnie chuj.......o. W pracy kroi się wielki krach - pewnie porobię do końca roku i lipa - obym znalazła na czas coś innego i w miarę dobrego :( to pierwsza myśl, która mnie dobija, bo tę pracę lubię, ale nie mam wpływu na to czy firma przetrwa...... po drugie - wyjazd nad morze - wróciliśmy we wtorek w nocy - to jedna WIELKA lipa! No sorry - mój mąż wrócił pięknie opalony, a ja ze spalonymi plecami i schodząca skórą - no bo to ja musiałam Ninkę wszędzie prowadzać po plazy /a Ona w miejcu 2 minut nie zagrzeje/ - a przecież mąż miał wymówkę "Ona chce do Ciebie" :( Brak mi słów na to jego podejście do roli ojca... niby się stara - ale gówno prawda! Krzyczy na młodą, irytuje się po chwili a potem sie dziwi, ze dziecko chce do mnie... poza tym nie tłumaczy jej pewnych faktów tylko rozkazuje i mówi jak do dorosłego , jakby Nina miała juz z 15 lat.... Mała jest chora, nie może oddychać - wiecie jaki Ona ma zawsze katar i jak sie z tym męczymy. Teraz jest to samo, dusi się podczas snu, płacze, w dzien tez bo nie może jeść ani pić :cry: a ten mi wyjeżdża z tekstem, że ma już dość i chyba sie wyprowadzi.... Takie mam wsparcie w mężu i już nic więcej nie napiszę.... :( :( :( Tak jak juz napisałam Adze, czuje sie jak samotna matka :cry: jak widziałam jakie podejscie do swojej córki - nad morzem - ma Bartka kolega to serce mi pękało z żalu :( Mój mąż zachowuje się tak jak zachowywał się jego ojciec - dyktator. Wymagać każdy potrafi, ale jeszcze trzeba dac coś od siebie.... Ja nie jestem najlepszą matka i nie raz mi nerwy puszczają i tez na nią krzyknę, ale nie trzaskam drzwiami tylko po chwili tłumaczę Nince, że tak nie można i się do siebie przytulamy... i staram się nie wyżywac na niej za to, że mała ma np. zły dzien... ech, koncze laski bo wyć mi się chce... dochodzę do przykrego wniosku, ze Bartek nie nadaje się do roli ojca... do tego na moje argumenty odpowiada, że mam się zwolnić z pracy i jej pilnować bo On "wymięka" ............. tylko, że pieniążki to dla niego rzecz święta i nie wiem co by było gdyby mojej - wyższej - pensji w domu zabrakło......... no i Pan popija sobie teraz drinki i zajada chipsy, a ja będę wysłuchiwała w nocy chrapania i wstawał do małej... nie wspomnę już o tym, że o wyjściu gdziekolwiek samej mogę zapomnieć dopóki nie wykąpię, nie dam jeść i nie uspię młodej - czyli po 22giej jestem wolna - wtedy gdy padam już na ryj..... :cry: Moje zycie PRYWATNE to PRACA I MOJA CÓRKA........ Buziaki laski i przepraszam, za to, że jestem....

Wiesci spoza brzuszka- Nasze Maluszki

30/07/09 23:01:41

hello laski wpadam pewnie na chwilkę bo Bartek zaraz z pracy wraca, a ja musze wstać przed 6tą bo z racji tego, że moja teściowa na 3 dni wyjechała i nie ma kto zostac z młodą - jeżdżę wczesniej do pracy i urywam sie 2h wczesniej.... a od rana Ninka jest z tatą .....no i tata jest biedny bo Ninia jazdy robi :( No właśnie - Joasiu nie wiem co Ci doradzic z tą pracą, ale kurde ja bym chyba spróbowała. Kiedyś pisałaś, ze Zosia i tak nie miałaby z kim zostać więc niańka to i tak u Was koniecznośc i prędzej czy później się pojawi.... a Zosia??? hm... na pewno nie będzie Wam łatwo. Powiem Ci szczerze, że u nas dopiero teraz zaczynają sie jazdy. Wczesniej Ninka kiwała mi na do widzenia i wsjo było OK - pewnie nie kumała gdzie i po co idę i, że wróce dopiero za 9godzin...a teraz?? budzi się razem ze mną i od rana wyje powtarzając w kółko "mama, mama, mama" :cry: Musimy ja kłamać, że ide po bułki czy coś, ale to chyba jeszcze gorzej bo BARTEK mi mówił, że Ninka potem stoi pod drzwiami i placze "mama - da, da" :cry: Dzisiaj nie mógł jej uśpić w południe bo tak plakała i mnie wołała :( A jak do mnie dzwoni i mi to mówi to tam w tej robocie serce mi pęka, że nie moge jej utulić.... No ale co zrobić - kasa potrzebna, wsrod ludzi mi dobrze, a i tak do pracy predzej czy pozniej bym poszła.... Jak piszesz o umiejetnsciach Zosi to jestem dumna i z niej i zmojej kozy, że tez tak dużo potrafi :) bo przecież wczesniej duzy dystans rozwojowy ;) je dzielił. Ninka również je widelcem, ladnie pije ze szklanki, sama włazi na łóżka i fotele juz od czasu jak jeszcze dobrze sama nie chodziła :roll: ubiera namiętnie buty :P a ostatnio w naszym słowniku pojawiły sie takie słowa - Ninia goła, BUTY , mniam-mniam, a kuku :) , loda Marrynko to fajnie, ze tak ladnie Wam sie układa - normalnie widzę sielankę :) Ja nawet jakbym mogła pracowac w domu - to bym nie mogła :wink: Nina to żywe srebro.... a co do podrózy to ja mam takiego stracha, ze szok... za tydzien jedziemy nad morze i chyba wyjedziemy w nocy bo nie widzę innego rozwiazania. jazda z Niną 3 godziny to mega-wyzwanie. 18godzin???????? matko! w życiu bym sie z tym naszym diabołkiem nie odważyła :shock: aaaaaaaaaa, co do jedzenia - Nina od tygodnia nie chce jeśc... wciskam jej żarcie, choc ostroznie bo w sobote mi sie pozygała. Za to bardzo duzo pije wiec to chyba rzeczywiscie ta gorączka :roll: :?: cath trzymam kciuki za 2 kreseczki na tescie... a jak nie teraz to następnym razem, głowa do góry :lol: jatoszka a do pracy to Ty jeszcze chodzisz? bo kiedys cos tam wspominałaś o L4... Daria jacy faceci???? nie mów, że znowu jest jakiś nowy :?: :lol: oki, koncze bo mąż już czeka. dobrej nocy dziewczyny.pa[/list]