Nie! nagości dzieci na plaży

05/08/09 23:25:29

A ja się zgodzę z Aniią w kwestii stroju, ale tego drugiego. No bo niby dlaczego moja córka ma biegać z gołymi "piersiami" w miejscu publicznym, nawet jeśli jej nie urosły??? Ja też nie latam topless, to niby dlaczego ona może? Osobiście chodzi o mnie i moje odczucia estetyczne. Bo dziewczynka w majtkach i staniczku rzeczywiście może śmieszyć, ale taki topik i majtki albo strój jednoczęściowy, jak dla mnie są ok. Dodam, ze jak kapie się sama na podwórku w baseniku, to wtedy nago. Ale mamy obrośnięty tujami i bukszpanem płot z jednej strony, a z drugiej nie ma sąsiadów. A nad wodą nie mam ochoty oglądać gołych chłopców i dziewczynek, niezależnie od tego, w jakim są wieku. Chociaż u sąsiadów biega grupa dzieci po 9 czy 10 lat (dziewczynki i chłopcy) nago i tak się kapali razem w baseniku. :? :roll: To jest dopiero hardcore

TEŚCIOWA !

05/08/09 23:06:22

" jego mama nie potrafi się rozstać z zarzadzaniem pieniędzmi i gospodarstwqem" - i tu ją boli. Zakładam, że nie ma innego źródła dochodu poza gospodarstwem i jak Wy praktycznie przejęlibyście gospodarstwo to pewnie i zarządzanie i kasy byście mieli więcej, i wyszło szydło z worka, mamuśka nie może tego przełknąć, tak myślę Moja ostatnio daje czadu - dzień w dzień słyszę, że my tu MUSIMY zostać i że ona już umiera - umiera odkąd wzięliśmy ślub :D No i jej córcia, a mojego męża siostra, na jego słowa, że on tu nie będzie mieszkał skwitowała z szyderczym uśmiechem - a gdzie będziesz mieszkał? :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: Zagotowało się we mnie, dobrze że mnie przy tym nie było, bo jak bym jej odpysknęła to więcej słowa by do nas nie powiedziała. Następnym razem powiem P, żeby do mnie ją przysłał to pogadamy:) Kurka , zapomniał wół jak cielęciem był, strasznie cwaniaczy ostatnio szwagiereczka. Nosi jak ją widzę, aż muszę wyjść z domu. Albo: ostatnio robiliśmy malowanie, w tym czasie Marija była u mojej mamy, w sobotę rano przyjeżdza z całą swoją rodzinką i się pyta: gdzie Marysia? U babci a ona na to: Opuściliście dziecko, jak mogliście, całkiem poważnie. No żesz, ona nigdy dzieci nie zostawiała, nie nie mogę z nią, w końcu się z nia pokłócę i będę miała spokój, kmoże wreszcie przestanie się wtracać w nasze życie :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: Wasze szwagiereczki też takie są?[/b]

Dylemat-nie wiem gdzie mieszkać.

09/07/09 17:05:25

Mritula teraz już rozumiem. :D Chociaż szczerze mówiąc, nie wiem, jak tu wytrzymam, dopóki nie staniemy na nogi, niby nie jest źle, a jakoś niedobrze, nie mam się do kogo odezwać, nic nie mogę po swojemu. Mieliśmy taki plan, że pójdę do pracy, dopiero jak Marysia pójdzie do przedszkola, nadal bym tak chciała, ale życie zaczyna weryfikować nasze decyzje i coraz bardziej myślę o tym, żeby już zacząć szukać, w każdym bądź razie jak coś się nawinie, to pójdę do pracy. jagodynka U nas też jest tak samo, mój mąż jest najmłodszy i dla jego starszego rodzeństwa jest logiczne, że będziemy tu mieszkać i dopóki mój mąż mnie nie poznał, to było tak, że dla nich to było pewne, ale teraz zaczął myśleć o sobie i o swojej rodzinie, a nie o nich, żeby im było wygodnie i już nie jest im tak po drodze, niestety, my nie chcemy tu mieszkać, bo się zwyczajnie nie da, teść ma problem alkoholowy, teściowa też jest nie w porządku. I tak dla brata mojego męża, jedynym sensownym wytłumaczeniem, było, że nie możemy mieszkać sami, bo ich rodzice nam nie pomogą finansowo ( my tej pomocy nie chcemy, bo woli y wszystko sami osiągnąć, żeby nie usłyszeć, że gdyby nie oni, to nic byśmy nie mieli.), a po drugie to uważa, że narodzę niewiadomo ile dzieci i teściowa będzie musiała mi pomagać. I nie będzie dojeżdżać niewiadomo ile km do nas. Tak, tylko, ze ja też mam mamę i w razie czego, to jak pójdzie na emeryturę, czyli za jakieś 6- 10 lat, to mi na pewno pomoże, i nie z taką łaską jak teściowa, a narazie dzieci nie planujemy więcej, no chyba, ze za te właśnie 6 czy 10 lat. No i sprawa zasadnicza, nie chcemy się wyprowadzać poza naszą miejscowość, tylko ulicę albo dwie dalej, to moim zdaniem nie jest taka odległość, która sprawiałaby problemy. Oczywiście, w razie czego to będziemy się nimi zajmować, ale nie w tym samym domu. na pewno nie. Prawda jest taka, ze każdy robi tak, aby jemu było wygodnie, żeby w razie choroby nie musiała się zajmować rodzicami i nie był uwiązany 24 h na dobę i ja się wcale Wam nie dziwię, ze nie chcecie mieszkać z teściami i porzucać własnego życia. I bądźcie twardzi, nie bierzcie tego na siebie, my już jasno powiedzieliśmy, nie będziemy mieszkać w tym samym domu. I tego się trzymamy :) A u nas jest tak, ze niby każdy mówi, ze jesteśmy tu siebie, że to wszystko to mojego męża, a każdy zachowuje się jak u siebie. Mi to zwisa, ale to taka małe nawiązanie. Jagodynka, mają rączki to niech koło siebie robią, nie daj sobą pomiatać, aj nie daję i nigdy nie dawałam pomiatać sobą rodzinie męża, bo nie są ode mnie lepsi.

Dylemat-nie wiem gdzie mieszkać.

09/07/09 00:51:48

No właśnie, ma siostrę, a z rodzeństwem różnie bywa, niestety. Tak, jak napisała Astrid, różnie może być z domem i jego podziałem, a jeżeli siostra okaże się wredna albo rodzice? i Zostaniecie z niczym, albo niech jego rodzice zachorują? Mieszkacie z nimi, więc jesteście uwiązani. No i kwestia zasadnicza - Wasza rodzina, nie Ty, mąż i dziecko tylko rodzina. Ja to wszystko rozumiem, że masz rodziców, że są Ci bliscy, że w domu rodzinnym czujesz się najlepiej, ja mam podobnie, ale teraz mąż i córka są moją rodziną i w razie czego to oni ze mną będą i to oni są teraz najważniejsi, a nie moje widzimisię - przepraszam, jeżeli Cię uraziłam:)

Dylemat-nie wiem gdzie mieszkać.

08/07/09 00:16:33

[quote="mritula":2cvrvcki]
ale jakoś jeszcze to zniosę te 3 czy 4 lata, ale za to potem odetchniemy wszyscy, i oni i my:)
No właśnie ... wytrzymaj ... pomożesz mi w tym trwaniu ...
?????????????????? nie rozumiem :oops: :oops: :oops: Gdybyśmy mieli możliwość, na pewno by nas tutaj nie było, ale narazie niestety nie mamy takiej możliwości, przynajmniej dopóki Marysia nie pójdzie do przedszkola, czyli przez najbliższy rok. Narazie jestem z nią w domu i to jest dla mnie najważniejsze :) Marysia już nie będzie młodsza, a ja do pracy zdążę pójść. Nawet zniosę teściową :wink: