Trzecie dziecko (lub więcej) czy tylko dla odważnych?

13/02/15 10:39:19

O witam nowe Mamy w patologicznym gronie. :P Co do reakcji otoczenia to u nas znajomi z pracy i przyjaciele wiedzieli, że zawsze marzyłam o bliźniakach, więc ograniczyli się do gratulacji I tak po cichu trzymali kciuki by był choć jeden chłopiec, bo wiedzieli, że syn marzy o bracie. Zresztą każdy z nich znał naszą sytuację na tyle by nie zaliczać nas do patologii. No dobra jesteśmy patologicznie optymistycznie nastawieni. Obcy to całkiem inna bajka. Nawet w którymś tam momencie w ciąży wyprodukowałam post dający upust złości, bo chwilowo miałam dość komentarzy. Teraz wrzuciłam na luz, ale pewnie do momentu aż ktoś "z ulicy" palnie coś co zaboli. Bo niestety jest tak, że kompletnie obcy ludzie zawsze wszystko najlepiej wiedzą, o przypadkowo spotkanych ludziach. Dora moja miała mecz koszykówki. Rozgrywki międzyszkolne. Niestety przegrali 1 ktem i drugie miejsce. Ale ta moja najstarsza córa to ogólne maniak jest i nie wiem skąd ona bierze na wszystko czas i siłę. Trenuje jeszcze siatkówkę no i chodzi do szkoły muzycznej na saksofon. Ogólnie jako patologia :wink: jestem przeciwna nadmiarowi zajęć dodatkowych, bo wolałabym aby dziecko miało dużo więcej wolnego czasu i nie podobają mi się grafiki wypełnione na maxa...i akurat zapał córki poniekąd mnie niepokoi. Bo dla mnie nienormalnym jest by dziecko w wieku dwunastu lat miało tak wypełnione popołudnia zajęciami dodatkowymi.

Trzecie dziecko (lub więcej) czy tylko dla odważnych?

09/02/15 18:31:38

[quote="izzula":204xgan8]Czy uważacie, że matka na przykład pięciorga dzieci jest w stanie zapanować nad swymi pociechami i każdemu poświęcić wystarczająco dużo uwagi i opieki?
No co Ty, a w życiu; dzieci biegają samopas, nieoprane, brudne, głodne i w sumie chyba nawet szkolne obowiązki zaniedbują, ale kto tam zwraca na to uwagę, rodzic na pewno nie ma na to czasu. Grunt to jakoś przeboleć połóg i zabrać się za robienie kolejnych dzieci, bo to najprzyjemniejsza część rodzicielstwa :twisted: A co do mandarynek to trochę mnie postraszyłyście, ale puki co nie boli ani bardziej , ani mniej, nic nie robi się czerwone. Za tydzień mam kontrolę u lekarza to chyba wytrzymam? Nie mam teraz siły na latanie wokół własnej osoby, bo Nela chora, Krysia marudna, dziś musiałam odebrać syna ze szkoły, bo się źle poczuł. A do tego najstarsza ma jutro ważny mecz i kombinuję jak tu się na nim pojawić. I tak tu Izzula zapodała słuszny temat. Bo na czterogodzinnych rozgrywkach o 9 rano muszę być choćby się waliło i paliło, ale bez najmłodszych i muszę ogarnąć dla nich na jutro jakąś opiekę i odciągnąć mleka. Babci w promieniu kilkuset kilometrów brak. I tak w takich chwilach czuję że jest mnie trochę za mało. Ale gdy już mi się jutro uda będę miała takie poczucie sukcesu jak po giga awansie w pracy.

***********STYCZNIÓWKI 2015******************

09/02/15 18:15:30

Zwariuję daje słowo oszaleję. W nocy chińskie tortury, cała najmłodsza trójka pilnuje zmian i totalnie trzymają warte jęcząc całe noce (Nela chora)aby całkowicie uniemożliwić mi sen. W dzień to samo, z tym, że jednocześnie chcą wszystkie na raczki. A Neli to już w ogóle z kolan zrzucić nie mogę. Krycha to kolejna odsłona mojego syna z niemowlęctwa- ma uczulenie na łóżeczko a w pampersie jakiś ukryty przycisk- tylko ją odkładam i ryk... Spać.... powiedzcie , ze to kryzys i zaraz wszystko się ułoży

Lutóweczki 2015 :):):)

09/02/15 18:09:45

Adusia GRATULACJE i jednak synek :P Siekierka trzymam kciuki. Ciężko mi się przyzwyczaić do "zachodnich standardów" ech w każdym razie oby do jutra.

***********STYCZNIÓWKI 2015******************

07/02/15 14:56:37

No o 19 po kąpieli poszły w kimę i nic ich nie rusza. Dzisiaj dla odmiany spały ciągiem od 22 do 3.30 (o to mi odpowiada). Swoją drogą ciekawe kiedy ustala sobie stały rytm spania i czuwania Co do jedzenia po pięć łyków to tak ma Karina ( ta mniejsza) zaciągnie trochę i najedzona i śpi. Ale za to Krysia to ciągle by podłączona do jedzenia była, albo co najmniej na rękach. Gosia współczuję tych wyjść, ja już dzisiaj boję się poniedziałku. Nela będzie musiała zostać w domu bo chora, Mąż do pracy, a ja będę musiała jakoś ogarnąć bandę na tyle, żeby dotrzeć z Młodą do lekarza. A tu Krycha własnie takie numery robi, że co ją do wózka to ona ryczy.