IN VITRO

02/02/11 16:55:36

Ai, z nasieniem nie mieliśmy problemu, tzn, bez rewelacji, jak u wszystkich chyba teraz, ale miliony były :wink: . Co do wlewów z intralipidu, to rzeczywiście różnica w cenie jest ogromna, bo kosztują kilkaset zł, a IVIg kilka tysięcy. Ale od kilku lekarzy spotkałam się z opinią, że IVIg lepszy. Może lepszy, bo droższy :lol: W każdym razie napewno warto zapytać lekarza o intralipid, może pomóc.

IN VITRO

02/02/11 12:19:56

Lana, a przy bliźniakach objawy są silniejsze :lol: Maga, tak w Novum, prowadzi mnie dr Sowińska, bardzo sympatyczna i konkretna lekarka, a całą procedurą inv. prowadził dr Lewandowski. Równo rok temu 1.02. miałam pierwszy transferek, który zakończył się niestety biochemką, podali mi jeden zarodek ze względu na ryzyko hiper., potem w lipcu odebrałam 2 i od razu na fali w sierpniu 2 (bo wlew z IVIg, który tak podnosi szansę działa 5 tygodni, więc chceliśmy jeszcze raz go wykorzystać). I z 11 zarodeczków zostało mi 6 śnieżynek. Wiem, że to i tak nieźle.

IN VITRO

01/02/11 21:21:27

Malinka, pytałaś, jak sie czuję. Na początku ciąży było duże zmęczenie, bolesne piersi, niesmak w ustach, niechęć do słodyczy, trochę przeszkadzały zapachy, wymiotowałam tylko dwa razy, generalnie nie czułam się tak źle, jak niektóre dziewczyny. Skarżyłam sie mojej p. doktor, że wolałabym naprawdę co rano spędzać w łazience, ale mieć pewność, że jest dobrze, a tak słabe objawy, to może być też słaba ciąża. A jeszcze w moim przypadku było duże prawdopodobieństwo, że przestanie sie rozwijać. Więc był ciągły stres. Ale widać taka moja ciążowa uroda, bo dzidziuś rośnie dobrze. A teraz w drugim trymestrze, to przeszły mi nawet te marne objawy. Ale brzuszek rośnie, więc jest dobrze. Powiem Wam, że na razie pod kurtką nie widać, ale wiem, że będzie mi smutno chodzić z brzuszkiem do miejsc, gdzie są (pracują) dziewczyny, które mają takie problemy jak my. Po prostu wiem, co przez te lata przeżywałam patrząc na wszechobecne ciąże, ale co zrobić... Wiewiórka :-{: ale myśle, że i tak nie zaszkodzi prześwietlić trochę immunologii w Twoim przypadku.

IN VITRO

01/02/11 20:07:58

A mi w N. zawsze zakładają po wewnętrznej stronie łokcia, a w szpitalu zawsze na dłoni :roll:

IN VITRO

01/02/11 19:59:42

Wiewiórko, zarówno na niezagnieżdżanie się zarodków jak i na poronienia można przebadać immunologię, chociażby różne przeciwciała: przeciwciała przeciw tyreoglobulinie (TGA), p.ciała p. peroksydazie tarczycowej (TPOA), p.ciała przeciwjądrowe (ANA), p. ciała przeciw łożyskowe (APA), przeciwciała antykardiolipidowe. A miałaś naciętą otoczkę embrionu?, nieraz pomaga. No i ten scretching, o którym pisałam wcześniej, podobno mało znany jeszcze w Polsce, ale nie zaszkodzi, a może pomóc. Robili mi go normalnie na fotelu w czasie wizyty, na tydzień przed transferem. Trochę bolało, ale tak jak w czasie dużego okresu, i trwało ok. 30 sekund. A to jak przeszłaś laparoskopię - podziwiam, i tak sobie myślę, że mi to dołożyli bólu tym cewnikiem. Ale pierwszy raz się spotykam z tym, że nie zakładają. Może Ajsi spróbuj przekonać lekarza, że nie potrzebujesz, że przecież dużo nie piłaś ;), że Twoja koleżanka nie miała założonego... Może się uda. Ja zapowiedziałam, że już nigdy nie pozwolę na cewnik, ale zobaczymy, co będzie :roll: