WRZESIEN 2007

26/02/09 09:47:05

Dzień dobry! Witam we czwartek. U mnie dzisiaj buro i szaro, ale poprawiam sobie humor słodzoną kawą z mlekiem i patrzeniem na tulipany, które sobie wczoraj do biura zakupiłam. Pomaga. Patyska, bardzo się cieszę, że Filip pożegnał kolkę. Wierzę, że na zawsze :lol: Ita witaj! Sami, współczuję z całego serca przeżyć z Nikolką. Trzymam kciuki, żeby leki zadziałały i obyło się bez zastrzyków, Jama, uda sie, uda. Na chcących nie ma mocnych!, SHangrilla,na moje tornado najlepiej działa zaskoczenie. Jak już nie mogę opanować, to zadziwiam-czymkolwiek się da. Ostatnio tym ,że wiatrak (elektryczny) się kręci... Ptysiowa, to u Ciebie już popołudnie! Yeti, zdrówka!!! Gdarecka/Bursztynek, jakos mi tak ciężko wieczorem było po Twoich smutnych słowach. Poradzić pewnie dużó nie poradzimy, ale ciepłych myśli masz pod dostatkiem. Mój maluszek znowu płakał, jak Go zostawiałam w złobku... :( To już dwa miesiące i co dzień to samo, choć po południu, kiedy po Niego przyjeżdzam jest w całkiem fajnej formie (jak wczoraj pisałam). Cieżkie to, ciężkie zadanie...

WRZESIEN 2007

25/02/09 23:11:46

Ja też pożyczę dobrych smoków na dobranoc, a zwłaszcza jednego wielkiego różowego dla Ciebie bursztynku. Spijcie spokojnie.

WRZESIEN 2007

25/02/09 22:58:18

Ptysiowa dzięki, tak uczynię. Sieć pożera mi kopiastą ilość czasu... Powinnam siedzieć z nosem w papierach i pracować, a ja przeglądam tysiąc i jeden drobiazgów do niczego tak naprawdę nie potrzebnych. ALe miło się trwoni czas...

WRZESIEN 2007

25/02/09 22:38:47

Kasiu, ja nie dopomogę... Ptysiowa, muszę sobie zainstalować gg :oops: ...

WRZESIEN 2007

25/02/09 22:29:20

Bursztynku, coś mocno musiało się pokotłować. Z Twoim nastawieniem, naszymi ciepłymi myślami wszystko się poukłąda. Może po prostu potrzeba trochę czasu? Kikin, mnie również bardzo miło :P Ptysiowa, oj bolało, bolało... Człowiek pędzi z pracy, coby jeszcze słońce na spacerze złapać, prowiant na pyszną kolację targa zakupiony w czasie lunchu z oczywistym uszczerbkiem dla własnego apetyty :wink: a tu proszę, chlast na wejście!