Kiedy wreszcie urodzę??? pocieszcie...:-)

28/02/12 20:03:58

hej! zdałam egzamin na prawo jazdy! hura! hura! nie wierzę do tej chwili, że mi się udało. w nocy prawie nie spałam (2-3 godziny drzemki), denerwowałam się nie tyle samym egzaminem, co tym że na niego nie pojadę , bo już tak źle się czułam, że myślałam że urodzę. teraz tez mam skurcze i takie dziwne przepychanie w dół. czuję się fatalnie. ale pamiętam, że z pierwszym dzieckiem, też dłuuuuuuuuuuugo na przód miałam skurcze, więc na razie nie robię sobie nadziei. w każdym razie, mam jeszcze sporo planów i roboty, ale generalnie mogę rodzić. torba spakowana. tylko psychicznie nie jestem jeszcze gotowa. boję się strasznie. zaraz idę spać, bo jestem wykończona. pozdrawiam nierozpakowane :)

Kiedy wreszcie urodzę??? pocieszcie...:-)

24/02/12 17:24:23

no to bliżej masz, ja jeszcze miesiąc czekam do terminu. w każdym razie nie mogę urodzić przed środą, bo we wtorek mam egzamin na prawo jazdy :) :P a z tym porodem różnie bywa, czasami myk myk i po wszystkim, a czasami dzieci sie rodzą 3 tygodnie po terminie... czego nie zyczę. może lada chwila zaczna się skurcze i po wszystkim? :)

Kiedy wreszcie urodzę??? pocieszcie...:-)

17/02/12 20:51:42

no i znowu czekam, i odliczam :? :D

Jak sobie radzicie z nerwami przy dzieciach?

10/02/12 14:39:06

mamcia - z jedzeniem to i ja robię tak jak ty, tyle, że nieraz nie mam sumienia zabrać mu talerza jak grzebie, kręci się , albo bawi jedzeniem. tu muszę być bardziej konsekwentna. a moje dziecko też dla wszystkich jest takie spokojne, grzeczne, albo mówią "on jest jeszcze malutki", a ja się zastanawiam, czy ja przesadzam, czy oni mają rację, czy nie powinnam bardziej wyluzować? swoją drogą to francesco jest tak słodkim dzieckiem, wręcz rozbrajającym, dużo tym nadrabia te swoje łobuzerie. a u nas się pogorszyło. najpierw męża nie było prawie w domu, bo długo pracował, potem rzeczywiście w tygodniu go nie było, bo pracował w innym mieście, a teraz stracił pracę i jest w domu non stop. mnie sie wydaje, że od tego zwariuję, ciągle zmiany, a co dopiero dziecko. no i chyba zaczyna rozumieć że już nie jest sam i zaczyna być zazdrosny, to mnie w brzuch uderzy, to jeszcze co innego. dodatkowo mnie już zupełnie ignoruje, wszystko tylko tata, tata. jestem juz tak zmęczona, i tą sytuacją i ciążą, że zaczęlam to wszystko olewać, a niech teraz mąż troche powychowuje. przestałam nawet chodzić z f. na spacer, co sie będę użerać? niech siedzi w domu, jak się tak okropnie zachowuje, będę spokojniejsza i to młodsze dziecko też. a że zachowuje się okropnie, to już nawet ostatnio moja rodzina stwierdziła, że nerwy i fochy i "dlaczego on co chwilę placze?". boję się co to będzie jak się julek urodzi... :shock:

Jak sobie radzicie z nerwami przy dzieciach?

03/02/12 20:31:45

widzę, że ruszyłam istną lawinę ;P anulla1988 - wasze wyjście z domu, to jak moje, tylko na razie jest tylko jedno dziecko. jak już wreszcie jesteśmy gotowi do wyjścia, to nieraz mam ochote rozebrać się i połozyć, taka jestem już zmęczona. mamacia - ja stosuje system kar i nagród. kara jest stanie w kącie przez kilka minut, ale albo dobrze sie tam bawi - co mnie jeszcze bardziej rozwściecza, albo po wyjściu z kąta nie wie za co stał - mimo, że stawiając go do kąta, kilka razy mówiłam dlaczego tam idzie. jakby tego nie rozumiał. coraz częściej myśłę, że to nie ma sensu. a jąką karę jeszcze dać takiemu dziecku? jak mu powiem, że nie będzie bajki, to nie robi na nim wrażenia. słodyczy staram się nie dawać. nie wiem, może wysyłać go do swojego pokoju? a fochy to i u nas są. albo jakieś niezrozumiałe dla mnie zachowania. cały miesiąc objada się np. jajkami, aż tu któregoś dnia dostaje jajko i mówi: "nie lubie jajek, nie będę jadł." i nie jest to chwilowe, ale po prostu nagle przestaje jeść jajka. a że ostatnio nie lubi sera, wędlin, parówek, dżemu, miodu, warzyw, owoców - to same rozumiecie, zę na myśl o kolejnym posiłku, aż mnie skręca - a nawet jak je, to godzinę, zawsze ma coś lepszego do roboty niż przeżuwać. jak mu zabrac talerz, to płacze, że jest głodny. strasznie to jest denerwujące jak f. je. :roll: